Polenmuseum Rapperswil / Muzeum Polskie w Rapperswilu

Polenmuseum Rapperswil / Muzeum Polskie w Rapperswilu Polenmuseum | The Polish Muzeum | Muzeum Polskie

Seit 1870 in Rapperswil
Since 1870 in Rapperswil
O https://twitter.com/Polenmuseum

🇵🇱/🇨🇭 Muzeum Polskie w Rapperswilu prezentuje nową serię “Detal Tygodnia” 📅  Obserwuj nasz profil w każdy piątek o godz....
29/05/2026

🇵🇱/🇨🇭 Muzeum Polskie w Rapperswilu prezentuje nową serię “Detal Tygodnia”

📅 Obserwuj nasz profil w każdy piątek o godz. 17:00 i daj się zainspirować sztuce!

✨ Przygotowana seria przybliża obrazy z wystawy Muzeum Polskiego w Rapperswilu - “Malarstwo polskie i Miniatury”. Na naszej ekspozycji można zobaczyć dzieła wielkich i znanych artystów jak Brandt, Kossak, Chełmoński, Wierusz Kowalski, Wincenty Lesseur oraz artystek Walerii Tarnowskiej, Olgi Boznańskiej i Zofii Stryjeńskiej.

Jednak nie będziemy pisać biogramów. Przybliżymy Wam detale i szczegóły prezentowanych prac, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka. Zgłębimy się w sztukę sięgając do inspiracji, warsztatu, miejsc i historii.



⛰️🐚 Odsłona pierwsza - Podhalańskie muszelki

Obraz: Zofia Stryjeńska, Mężczyzna w stroju ludowym z Podhala

Górale spod “samiuśkich Tater” mają na kapeluszach nietypową ozdobę - muszelki. Skąd taki właśnie element na południu Polski 700 km od najbliższego morza?

Możemy być pewni, że nie z Morskiego Oka. Choć nazwa jest sugestywna to odnosi się do intensywnego koloru i kształtu tego najsłynniejszego tatrzańskiego jeziora.

Ozdoby na kołbukach (określenie na podhalańskie kapelusze z czarnego filcu) świadczyły o statusie społecznym i cywilnym górala. Do kolorowej wstążki wokół ronda doczepiano metalowe blaszki, zęby i kości zwierząt oraz charakterystyczne muszelki. Popularne były także dodatki jak ptasie pióra wszelkiej maści oraz kitki sierści lub zioła.

Muszelki ślimaka morskiego zwane kauri lub porcelanki pochodzą z Oceanu Indyjskiego. Były używane jako środek płatniczy już w starożytnych Chinach, a XVIII w. płacono nimi od wschodnich wybrzeży Afryki po zachodnie wybrzeża Ameryki Północnej.

✨Jak porcelanki dotarły na Podhale?

Jest kilka teorii wyjaśniających popularność tej egzotycznej ozdoby. Pierwsza z nich związana jest z pracą flisaków spławiających drewno Dunajcem i Wisłą aż do Gdańska. Z każdej takiej wyprawy przywozili pamiątkową muszelkę. Ilość porcelanek przy kapeluszu miałaby więc świadczyć o ilości odbytych spływów. Druga teoria związana jest z handlem lnianym płótnem, z którym Podhalanie mieli docierać nad sam Adriatyk i tam otrzymywać zapłatę w muszelkach lub je kupować jako pamiątki. Trzecia z historii mówi natomiast, że porcelanki można było kupić w Kieżmarku - miejscowości słowackiej po drugiej stronie Tatr od tzw. Bośniaków handlarzy z południowych rubieży monarchii austriacko-węgierskiej.

✨Oceńcie sami, która z teorii jest najbardziej prawdopodobna?

Wszystkie ozdoby na góralskim kapeluszu miały swoje znaczenie. Popularne pióra- kogucie, orle czy jastrzębie - mówiły o statusie społecznym, a także wskazywały, że noszący je jest kawalerem. Porcelanki natomiast świadczą o bliskości górali z naturą i mają właściwości ochronne. Podobno “stanowią doskonałe zabezpieczenie, chroniąc przed opadami atmosferycznymi oraz filtrowaniem nadmiernego nasłonecznienia. Dzięki nim, górale mogą swobodnie poruszać się w górach, nie martwiąc się o warunki atmosferyczne.”

A tak na serio, muszelki kauri są rozpoznawalnym i nieodłącznym elementem podhalańskiego stroju góralskiego, częścią tradycji i dziedzictwa kulturalnego. To stara tradycja pielęgnowana i przekazywana kolejnym pokoleniom.



*****

🇨🇭 Das Polenmuseum in Rapperswil präsentiert die neue Serie „Detail der Woche“

📅 Folgt unserem Profil jeden Freitag um 17:00 Uhr und lasst euch von der Kunst inspirieren!

✨ Die vorbereitete Serie bringt euch die Werke aus der Ausstellung des Polenmuseums in Rapperswil näher – „Polnische Malerei und Miniaturen“. In unserer Ausstellung sind Werke grosser und bekannter Künstler wie Brandt, Kossak, Chelmonski, Wierusz Kowalski, Wincenty Lesseur sowie der Künstlerinnen Waleria Tarnowska, Olga Boznanska und Zofia Stryjenska zu sehen.

Wir werden jedoch keine Biografien schreiben. Stattdessen zeigen wir euch Details und Besonderheiten der präsentierten Werke, die auf den ersten Blick nicht sichtbar sind. Wir tauchen in die Kunst ein und erkunden Inspirationen, Techniken, Orte und Geschichten.



⛰️🐚 Erste Ausgabe – Muscheln aus Podhale

Gemälde: Zofia Stryjenska, Mann in Tracht aus Podhale

Die Goralen aus den „allerhöchsten Tatraregionen“ tragen auf ihren Hüten eine ungewöhnliche Verzierung – Muscheln. Wie kommt ein solches Element in den Süden Polens, rund 700 km vom nächsten Meer entfernt?

Sicher ist: nicht aus dem „Morskie Oko“. Obwohl der Name anderes vermuten lässt, bezieht er sich auf die intensive Farbe und Form dieses bekanntesten Tatra-Sees.

Die Verzierungen an den sogenannten Kołbuki (Bezeichnung für die traditionellen Hüte aus schwarzem Filz in Podhale) standen für den sozialen und zivilen Status eines Goralen. An das farbige Band um die Hutkrempe wurden Metallplättchen, Zähne und Knochen von Tieren sowie charakteristische Muscheln befestigt. Beliebt waren auch Accessoires wie verschiedenste Vogelfedern sowie Büschel aus Fell oder Kräuter.

Die Muscheln der Meeresschnecke, bekannt als Kaurischnecken oder Porzellanschnecken, stammen aus dem Indischen Ozean. Sie wurden bereits im alten China als Zahlungsmittel genutzt, und im 18. Jahrhundert bezahlte man mit ihnen von der Ostküste Afrikas bis zur Westküste Nordamerikas.

Wie gelangten diese Muscheln nach Podhale?

Es gibt mehrere Theorien, die die Beliebtheit dieses exotischen Schmuckelements erklären. Die erste hängt mit der Arbeit von Flössern zusammen, die Holz über den Dunajec und die Weichsel bis nach Danzig transportierten. Von jeder solchen Reise brachten sie eine Muschel als Andenken zurück. Die Anzahl der Muscheln am Hut könnte also die Anzahl der absolvierten Fahrten widerspiegeln.

Die zweite Theorie bezieht sich auf den Handel mit Leinenstoff: Bewohner von Podhale sollen bis an die Adria gereist sein und dort entweder in Muscheln bezahlt worden sein oder diese als Souvenirs gekauft haben.

Eine dritte Theorie besagt, dass man die Muscheln in Kezmarok – einer Ortschaft auf der slowakischen Seite der Tatra – von sogenannten bosnischen Händlern aus den südlichen Regionen der k.u.k.-Monarchie erwerben konnte.

Was meint ihr – welche dieser Theorien ist am wahrscheinlichsten?

Alle Verzierungen am goralen Hut hatten ihre Bedeutung. Federn – etwa von Hahn, Adler oder Habicht – signalisierten sozialen Status und zeigten zudem an, dass ihr Träger unverheiratet war. Die Porzellanschnecken hingegen stehen für die Verbundenheit der Goralen mit der Natur und sollen schützende Eigenschaften besitzen. Angeblich „bieten sie einen hervorragenden Schutz vor Niederschlägen und filtern übermaessige Sonneneinstrahlung. Dank ihnen können sich die Goralen frei im Gebirge bewegen, ohne sich um die Wetterbedingungen sorgen zu müssen.“

Und ganz im Ernst: Kaurischnecken sind ein unverwechselbares und untrennbares Element der goralen Tracht aus Podhale – Teil von Tradition und kulturellem Erbe. Es ist eine alte Tradition, die bis heute gepflegt und von Generation zu Generation weitergegeben wird.

24/05/2026

Podobieństwo bohaterów „Ludzi bezdomnych” Stefana Żeromskiego do autentycznych osób.

Pierwowzorem Joasi Podborskiej, ukochanej doktora Judyma, była żona pisarza, Oktawia Rodkiewiczowa z Radziwiłłowiczów. Oktawia zawsze z oddaniem opiekowała się mężem i wspierała go w najtrudniejszych momentach; gdy Żeromski z powodu choroby nie mógł pracować w bibliotece w Rapperswilu, Oktawia wyręczała go w pracy. Bohaterka powieści, Joasia Podborska, darzyła Tomasza Judyma głębokim uczuciem, gotowa porzucić wygody, by wspierać go w jego pracy; cechowała ją ofiarność—dość przywołać sytuację, gdy oddała swój pokój w Cisach dzieciom chorym na malarię.

Kolejna z powieściowych figur, mieszkający w Konstantynopolu filantrop Les-Leszczykowski, jeden z wiceprezesów uzdrowiska w Cisach „wspierający finansowo rozmaite poczynania społeczne doktora Judyma”, ma wiele wspólnego z Henrykiem Bukowskim. Bukowski był wybitnym antykwariuszem i muzealnikiem osiadłym w Sztokholmie, wiceprezesem Rady Muzeum Narodowego w Rapperswilu. „Przez wiele lat sprawował nadzór nad merytoryczną działalnością Muzeum, a w czasie gdy w Rapperswilu pracował Żeromski (1892-1896), był nie tylko jego bezpośrednim zwierzchnikiem, ale także przyjacielem, opiekunem i protektorem.”

Występujący w powieści administrator Cisów, J.B Krzywosąd Dobrzański przypomina ówczesnego kustosza Muzeum Włodzimierza Rużyckiego de Rosenwerth, a pierwowzorem dyrektora zakładu w Cisach Węglichowskiego był dyrektor Muzeum Józef Gałęzowski.

By zrozumieć porównanie, warto przypomnieć sobie sceny z powieści – zatargi Judyma z dr Węglichowskim i Krzywosądem. „Judym używa wszelkich środków, ażeby przekonać zarząd o konieczności wytępienia malarii w zakładzie w Cisach, który przecież reklamuje się jako instytucja lecznicza. Chcąc jednak tego dokonać, należałoby skasować wodospad i [staw] w ogrodzie, własnoręczne dzieło Krzywosąda-Chobrzańskiego, oraz sadzawki, zaprowadzone i zarybione przez zarządcę majątku Cisów.” Wymagałoby to jednak dużych kosztów.

„Sposobem z roku na rok praktykowanym, Krzywosąd załatwiał szlamowanie stawu”. Jednak już w czerwcu zjechało do Cisów tylu kuracjuszy, że „przy obcych nie było sposobu wywozić za park zgniłego szlamu”. Spuścił go więc do rzeki, z której czerpali wodę ludzie z okolicznych wiosek. Fakt ten doprowadził Judyma do „szewskiej pasji”, co zakończyło się obiciem Krzywosąda i strąceniem go do zamulonego stawu.” Wieczorem, Judym otrzymał wypowiedzenie i opuścił Cisy.

Podczas swojej pracy w bibliotece rapperswilskiej w latach 1894-1896 Żeromski wielokrotnie skarżył się w listach do Henryka Bukowskiego na nieustanne utrudnienia ze strony kustosza Rużyckiego. Rużycki bowiem „podrabiał” eksponaty (…) „wzbogacał” Muzeum pamiątkami fabrykowanymi przez siebie. „Pierwszy lepszy bohomaz mianował na van Dycka, Rubensa, nawet Velazqueza” – pisał Żeromski. „(…) zmieniał nie tylko kartki objaśniające na samych przedmiotach, lecz i w inwentarzach wycierał dawne informacje, a na wytartych miejscach wpisywał swe kłamliwe pozycje.” Z tego powodu Żeromski, pragnąc inwentaryzować zbiory biblioteki i muzeum, popadał w częste konflikty z Rużyckim. Dyr. Gałęzowski zawsze stawał w obronie kustosza. Bukowski starał się osłaniać Żeromskiego i wpływać uspokajająco na Rużyckiego („w jednym z listów nazwał Rużyckiego „brutalną, głupią, zaciętą i zarozumiałą naturą.”)

Wydarzeniem, które przepełniło czarę goryczy, było nakazane przez Rużyckiego wyrzucenie ze strychu raperswilskiego zamku cennego zbioru wycinków z gazet francuskich, niemieckich, angielskich i włoskich, zebranych przez Leonarda Chodźkę w latach 1825-1870. Zbiór ten Żeromski po uprzednim porozumieniu z Bukowskim i z pomocą studentów z Zurychu planował uporządkować. „Ogarnięty goryczą, w początkach lipca 1896 r. pisarz porzucił pracę w Rapperswilu. Klucze od biblioteki i od tych muzealnych pomieszczeń, które zdołał uporządkować, odesłał Bukowskiemu.”

„Pełna „szewskiej pasji“ scena porzucenia zakładu kuracyjnego w Cisach przez dra Judyma jest cichym i dalekim odgłosem tych „kluczów rapperswylskich, odesłanych przez „bibliotekarza“ Żeromskiego do Sztokholmu.”

Poniżej: Ożywiona fotografia młodego Stefana Żeromskiego z czasów nauki w gimnazjum kieleckim w latach 1874-1886 (Noyszewski-Piołun, Stanisław, Stefan Żeromski : dom, dzieciństwo i młodość, Warszawa ; Kraków : Wydaw. J. Mortkowicza : nakł. T-wa Wydawniczego w Warszawie, 1928.)

Źródła:
S. Chankowski, hasło: Włodzimierz Rużycki de Rosenwerth, w: Polski Słownik Biograficzny,
t. 33, Kraków 1989–1991, s. 271–273.
Stefan Żeromski, Pisma rapperswilskie: wspomnienia i sylwetki, oprac. Z. J. Adamczyk, Kielce 2015, s. 75, 329.
Stefan Żeromski, Ludzie bezdomni, Warszawa 1956, s. 279.
Dr Władysław Kłyszewski o krótkim zarysie działalności Żeromskiego –Tyg. Ilustr. z r. 1925. N. 49.

🇵🇱 / 🇨🇭  Pseudonim "Kali" - niezwykła historia Hanny Gordziałkowskiej-Weynerowskiej.  Część 1: Baronówna, żołnierka i pę...
21/05/2026

🇵🇱 / 🇨🇭 Pseudonim "Kali" - niezwykła historia Hanny Gordziałkowskiej-Weynerowskiej.

Część 1: Baronówna, żołnierka i pędzel – hart ducha Kali "

Hanna Gordziałkowska-Weynerowska, szerzej znana pod artystycznym pseudonimem Kali, to postać, której biografia mogłaby stać się fundamentem dla wielkiej powieści historycznej. Urodziła się w 1918 roku w Warszawie, w sercu odradzającej się po zaborach Polski. Pochodziła z rodziny ziemiańskiej o głębokich tradycjach patriotycznych – jej ojciec, znany hodowca koni i ziemianin, zaszczepił w niej miłość do natury i szacunek do tradycji. Jej talent plastyczny objawił się bardzo wcześnie, co zaprowadziło ją do murów warszawskiej ASP. Studiowała w elitarnej pracowni prof. Tadeusza Pruszkowskiego, twórcy słynnego „Bractwa św. Łukasza”. To tam nauczyła się technicznej perfekcji i dyscypliny, które miały stać się jej znakiem rozpoznawczym. Jej beztroską młodość i obiecujący debiut brutalnie przerwał jednak wrzesień 1939 roku.

Młoda artystka, zamiast uciekać z kraju, zaangażowała się w działalność konspiracyjną. Jako zaprzysiężona żołnierka Armii Krajowej o pseudonimie „Kali”, pełniła funkcję łączniczki, przenosząc kluczowe meldunki przez okupowaną Warszawę. Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, nie pozostała na tyłach – brała udział w bezpośrednich walkach, wykazując się niebywałym hartem ducha i odwagą, za co została odznaczona Krzyżem Walecznych. Dramat powstania przypłaciła ciężką raną postrzałową w rękę i biodro. Po kapitulacji zrywu trafiła do niemieckiego obozu jenieckiego (Stalag VI C Oberlangen), gdzie wraz z setkami innych kobiet dzieliła trudy niewoli. Po wyzwoleniu obozu przez dywizję generała Maczka, Hanna nie mogła wrócić do Polski rządzonej przez komunistów. Los rzucił ją najpierw do Belgii, gdzie dzięki stypendium rządu londyńskiego ukończyła z wyróżnieniem Académie Royale des Beaux-Arts w Brukseli, a następnie przez Kanadę do Kalifornii, która na ponad pół wieku stała się jej nowym domem...



👉 Ciąg dalszy tej niezwykłej historii już wkrótce.



*****



🇨🇭 Pseudonym „Kali“ – die aussergewöhnliche Geschichte von Hanna Gordziałkowska‑Weynerowska

Teil 1: Baronin, Soldatin und der Pinsel – die innere Stärke der Kali

Hanna Gordziałkowska‑Weynerowska, besser bekannt unter ihrem Künstlernamen Kali, ist eine Persönlichkeit, deren Biografie das Fundament für einen grossen historischen Roman bilden könnte. Sie wurde 1918 in Warschau geboren, im Herzen eines Polens, das nach den Teilungen wiedererstand. Sie stammte aus einer aristokratischen Familie mit tief verwurzelten patriotischen Traditionen – ihr Vater, ein bekannter Pferdezüchter und Gutsbesitzer, vermittelte ihr die Liebe zur Natur und den Respekt vor der Tradition. Ihr künstlerisches Talent zeigte sich sehr früh und führte sie an die Akademie der Bildenden Künste in Warschau. Dort studierte sie in der elitären Werkstatt von Prof. Tadeusz Pruszkowski, dem Begründer der berühmten „Bruderschaft des Hl. Lukas“. Dort erlernte sie technische Perfektion und Disziplin, die zu ihrem Markenzeichen werden sollten. Ihre unbeschwerte Jugend und ihr vielversprechendes künstlerisches Debüt wurden jedoch im September 1939 brutal unterbrochen.

Die junge Künstlerin entschied sich, nicht aus dem Land zu fliehen, sondern engagierte sich in der Untergrundbewegung. Als vereidigte Soldatin der Heimatarmee (Armia Krajowa) mit dem Decknamen „Kali“ war sie als Kurierin tätig und überbrachte wichtige Nachrichten durch das besetzte Warschau. Als der Warschauer Aufstand ausbrach, blieb sie nicht im Hintergrund – sie nahm an direkten Kämpfen teil und zeichnete sich durch aussergewöhnliche Standhaftigkeit und Tapferkeit aus, wofür sie mit dem Tapferkeitskreuz (Krzyz Walecznych) ausgezeichnet wurde. Das Drama des Aufstands bezahlte sie mit schweren Schussverletzungen an Arm und Hüfte. Nach der Kapitulation geriet sie in ein deutsches Kriegsgefangenenlager (Stalag VI C Oberlangen), wo sie gemeinsam mit Hunderten anderer Frauen die Härten der Gefangenschaft teilte. Nach der Befreiung des Lagers durch die Division von General Maczek konnte Hanna nicht in ein von Kommunisten regiertes Polen zurückkehren. Ihr weiterer Weg führte sie zunächst nach Belgien, wo sie dank eines Stipendiums der Londoner Regierung die Académie Royale des Beaux-Arts in Brüssel mit Auszeichnung abschloss, und anschliessend über Kanada nach Kalifornien, das für mehr als ein halbes Jahrhundert zu ihrer neuen Heimat wurde.



👉 Die Fortsetzung dieser aussergewöhnlichen Geschichte folgt bald.

🇵🇱 / 🇨🇭 "Zostawcie to Polakom, dla nich nie ma nic niemożliwego!" – słowa te miał powiedzieć Napoleon w 1808 roku podcza...
18/05/2026

🇵🇱 / 🇨🇭 "Zostawcie to Polakom, dla nich nie ma nic niemożliwego!" – słowa te miał powiedzieć Napoleon w 1808 roku podczas bitwy pod Samosierrą.

Tak więc “jak ci z Samosierry szaleńcy,
Jak ci spod Racławic z przed lat.
Runęli impetem szalonym,
I doszli. I udał się szturm.
I sztandar swój biało czerwony
Zatknęli na gruzach wśród chmur”

18 maja 1944 r “o godz. 10:30 chorągiew polska została zatknięta na ruinach klasztoru Monte Cassino” przez patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich (z 3 Dywizji Strzelców Karpackich 2 Korpusu Polskiego gen. W. Andersa) na znak zwycięstwa.

„Staliśmy wszyscy w milczeniu, salutując polskiej fladze, która stała się w tej chwili flagą wszystkich zjednoczonych narodów” – pisał 18 maja korespondent amerykańskiego dziennika „Chicago Tribune".

2 Korpus Polski dowodzony przez gen. Władysława Andersa szturmował masyw Monte Cassino w ramach czwartej ofensywy alianckiej w tym rejonie. Niezdobyte do maja 1944 fortyfikacje, bunkry i ruiny na Monte Cassino były bronione przez elitarne oddziały 1 Dywizji Spadochronowej wzmocnione jednostkami górskimi.

„Długo czekaliśmy na tę chwilę odwetu i zemsty nad odwiecznym naszym wrogiem. Zadanie, które nam przypadło, rozsławi na cały świat imię żołnierza polskiego. Niech lew mieszka w Waszym sercu” - gen. Anders

Dwa polskie natarcia 12 i 16 maja na niemieckie pozycje okupione zostały ogromna daniną polskiej krwi. Z 17 na 18 maja Niemcy na rozkaz wycofali się z Monte Cassino, alianci przejęli inicjatywę i przełamali niemiecką linię obrony. 2 Korpus Polski zajął Monte Cassino.

Jak ciężkie to były walki, jakim męstwem i heroizmem wykazał się polski żołnierz możemy przeczytać w wielu artykułach i wspomnieniach, usłyszeć w wywiadach i podcastach. Jednak czyż nie najlepszym pozostaje tekst Feliksa Konarskiego, pisany w czasie polskiego boju o Monte Cassino? Któż z nas go nie zna!

“Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew.
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew.
Przejdą lata i wieki przeminą.
Pozostaną ślady dawnych dni
I wszystkie maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.”





Bibliografia:
Polskazbrojna.pl- Polska flaga na Monte Cassino
Podcast Wojenne Historie
Śpiewnikniepodległosci.pl- utwór Czerwone maki na Monte Cassino
Orzeł Biały - czasopismo 2 KP
IPN i Szlak Nadziei



*****

🇨🇭„Überlasst das den Polen – für sie ist nichts unmöglich!“ – diese Worte soll Napoleon im Jahr 1808 während der Schlacht am Somosierra gesagt haben.

So also:
„wie jene Wahnsinnigen von Somosierra,
wie jene von Racławice aus vergangenen Jahren.
Sie stürmten mit rasendem Ungestüm,
und sie erreichten ihr Ziel. Der Sturm gelang.
Und ihre weiss-rote Fahne
pflanzten sie in den Trümmern zwischen den Wolken auf.“

Am 18. Mai 1944 wurde „um 10:30 Uhr die polnische Fahne auf den Ruinen des Klosters Monte Cassino gehisst“ – durch eine Patrouille des 12. Podolischen Ulanenregiments (aus der 3. Karpatischen Schützendivision des 2. Polnischen Korps unter General Władysław Anders) als Zeichen des Sieges.

„Wir standen alle schweigend da und salutierten der polnischen Fahne, die in diesem Moment zur Fahne aller vereinten Nationen geworden war“ – schrieb am 18. Mai ein Korrespondent der amerikanischen Zeitung „Chicago Tribune“.

Das 2. Polnische Korps unter dem Kommando von General Władysław Anders griff im Rahmen der vierten alliierten Offensive in diesem Raum das Massiv von Monte Cassino an. Die bis Mai 1944 uneingenommenen Befestigungen, Bunker und Ruinen wurden von Eliteeinheiten der 1. Fallschirmjäger-Division, verstärkt durch Gebirgstruppen, verteidigt.

„Lange haben wir auf diesen Augenblick der Vergeltung gewartet. Die Aufgabe, die uns zufiel, wird den Namen des polnischen Soldaten in der ganzen Welt bekannt machen. Möge ein Löwe in euren Herzen wohnen“ – General Anders

Zwei polnische Angriffe am 12. und 16. Mai auf die deutschen Stellungen wurden mit einem enormen Blutzoll bezahlt. In der Nacht vom 17. auf den 18. Mai zogen sich die Deutschen auf Befehl von Monte Cassino zurück, die Alliierten übernahmen die Initiative und durchbrachen die deutsche Verteidigungslinie. Das 2. Polnische Korps nahm Monte Cassino ein.

Wie schwer diese Kämpfe waren und mit welchem Mut und Heldentum sich die polnischen Soldaten auszeichneten, können wir in vielen Artikeln und Erinnerungen nachlesen sowie in Interviews und Podcasts hören. Doch ist nicht der Text von Feliks Konarski, geschrieben während der Kämpfe um Monte Cassino, der eindringlichste? Wer kennt ihn nicht!

“Rote Mohnblumen auf Monte Cassino
tranken statt Tau polnisches Blut.
Über diese Mohnblumen schritt der Soldat und fiel,
doch stärker als der Tod war sein Zorn.
Jahre werden vergehen und Jahrhunderte verfliegen,
doch die Spuren vergangener Tage bleiben.
Und alle Mohnblumen auf Monte Cassino
werden röter sein, gewachsen aus polnischem Blut.”

„Jechał go kat ... W ogóle kością mi stanął w gardle już”. Polscy malarze i "kaprysy" pewnego mecenasa.„Czekam na Milews...
15/05/2026

„Jechał go kat ... W ogóle kością mi stanął w gardle już”.
Polscy malarze i "kaprysy" pewnego mecenasa.

„Czekam na Milewskiego,” pisał Aleksander Gierymski w 1890 r. do S. Witkiewicza,” (…) ma lada dzień przyjechać z Berlina, zobaczyć skończony obraz jeszcze obstałowany w Warszawie i zamówić nowe świństwo, które ma być z morza. Mówię „świństwo”, bo wątpię, żeby motyw morski mógł być w moim talencie, na to trzeba człowieka urodzonego nad morzem”.

Od 1888 roku Gierymski, jeden z najbardziej uznanych przedstawicieli realizmu, otrzymywał od hrabiego Ignacego Korwin-Milewskiego regularne pieniądze, z których się utrzymywał; dzięki temu mógł całkowicie skupić się na tworzeniu. Sam Milewski cenił go prawdopodobnie najbardziej ze wszystkich polskich malarzy tamtego okresu. „Milewski obrazy kupował, ale także zamawiał je u artysty, sam spowodował wyjazd Gierymskiego z Monachium do Paryża; pozyskane obrazy udostępniał na wystawach.”

Nie zawsze jednak było idealnie… „Milewski nie wysłał „Trąbek” do Paryża na wystawę, zrobił mi tym straszny zawód. Drań!” pisał Gierymski w 1889 r. do Prospera Dziekońskiego. „A jeszcze w dodatku napisał mi w liście przepraszając za to, że mi chce wynadgrodzić w inny sposób to, a mianowicie obstalowując nowy obraz, który bym robił w Paryżu, dobrze nawet miał być zapłacony, ale dał te warunki i wszystko razem w takiej formie, żem odmówił. Jechał go kat ... W ogóle kością mi stanął w gardle już”.

Co ciekawe, Gierymski za pieniądze Milewskiego udał się jednak do Paryża malować zamówiony obraz—a obrazem tym okazało się jedno z jego najbardziej znanych dzieł—„Opera paryska w nocy”.

Milewski szczególnie też cenił Chełmońskiego, którego poznał jeszcze podczas swoich studiów artystycznych w Monachium. Jednakże i wobec niego miewał szczególne wymagania.
Gdy pewnego razu otrzymał dwie zamówione u malarza kompozycje „Rysak” i „Jarmark”, tę drugą określił jako zło, co uzasadniał w ten sposób: „oczywiście zawiniła nuda wiejska, w której Pan te obrazy malował”. O ,,»Rysaku natomiast pisał: „może [go] Pan bez większej trudności doprowadzić do stanu odpowiedniego innym obrazom Pańskim, które mam w swoim zbiorze”. Dalej prosił, by Chełmoński „naturalnie na mój koszt i jako mój gość, [przyjechał] do Wilna w jesieni dla przemalowania niektórych części »Rysaka« (figur ludzkich na prawo obrazu, części śniegu, jednej pęciny prawej nogi rysaka, piersi i przednich nóg konia bułanego pod dojeżdżacza)”. Nie wiadomo jednak, czy Chełmoński zgodził się na tę prośbę i korekty wykonał.

Szczególnym pomysłem Milewskiego była chęć stworzenia galerii autoportretów najwybitniejszych malarzy. Każdy artysta miał zaprezentować się w tej samej pozie – stojąco, z paletą w ręce, w ujęciu do kolan. „Tych wizerunków własnych zgromadził Milewski niespełna 20. Były to m.in. autoportrety T. Ajdukiewicza, T. Axentowicza, M. Du Laurans, A. Gierymskiego, A. Wierusz-Kowalskiego, L. de Laveaux.” Tylko Jan Matejko nie podporządkował się wymaganiom Milewskiego i namalował swój wizerunek w postaci siedzącej w fotelu z paletą odłożoną w tle.

Co ciekawe, w gronie wybitnych malarzy znalazła się kobieta – Anna Bilińska. „Artystka w 1892 r. intensywnie nad [autoportretem] pracowała.” Nie zdążyła go jednak ukończyć; wzmagająca się choroba serca doprowadziła do śmierci malarki 8 kwietnia 1893 roku. Anna Bilińska miała 39 lat.

Obrazy Gierymskiego, Chełmońskiego i galerię autoportretów można obejrzeć na wystawie: „Kolekcjoner. Ignacy Korwin-Milewski (1846–1926)” — Muzeum Narodowe w Warszawie (17 kwietnia do 13 września).
Kup bilet:
https://www.mnw.art.pl/wystawy/kolekcjoner-ignacy-korwin-milewski-18461926,274.html
Źródła i cytaty:
Ryszkiewicz Andrzej, "Galeria Ignacego Korwin-Milewskiego" [w:] "Muzealnictwo", 1967, nr 14, s. 21-27.

Barbara Toporska (1913-1985) jest znana jako polska pisarka, publicystka, ale nie dla wielu jako artystka. Urodziła się ...
12/05/2026

Barbara Toporska (1913-1985) jest znana jako polska pisarka, publicystka, ale nie dla wielu jako artystka.

Urodziła się na Wileńszczyźnie, studiowała prawo i przed II wojną światową działała w środowisku literackim. Po wojnie pozostała na emigracji, głównie w Niemczech i we Włoszech, gdzie współpracowała z polską prasą emigracyjną oraz tworzyła własne teksty literackie i obrazy. Jej wieloletnim partnerem w twórczości i w życiu był Józef Mackiewicz, któremu użyczała swojego warsztatu literackiego. Dopiero w 1963 roku, po przebytej rekonwalescencji związanej z chorobą nowotworową, zaczęła tworzyć (zarówno powieści, jak i obrazy). Jej debiut – "Siostry" – został nagrodzony przez Akademię Literacką Wiadomości jako „najwybitniejsza książka wydana na emigracji w 1966 roku”. Po ciągłych zmaganiach z nawrotem choroby i śmierci Józefa Mackiewicza zmarła w 1985 roku w Niemczech.

Twórczość literacka Barbary skupiała się na Polsce przedwojennej, doświadczeniu wojny i przede wszystkim życiu na emigracji, gdzie sama tworzyła najwięcej. Skupiała się na człowieku, w szczególności na tym, co ukrywa się pod jego maską. Tak samo jej spuścizna to w większości portrety z zaszyfrowanymi emocjami w postaci ludzkiej lub w formie kwiatów.

Poniżej:
Wanda Ostrowska, Portret Barbary Toporskiej, 1950 r.
Barbara Toporska, Portret kobiety oraz pejzaż, obraz dwustronny, 1968 r.
(Zbiory Muzeum Polskiego w Rapperswilu)

*****
Barbara Toporska (1913–1985) ist als polnische Schriftstellerin und Publizistin bekannt, nur wenigen jedoch auch als Künstlerin.

Sie wurde in der Region Wilna geboren, studierte Jura und war bereits vor dem Zweiten Weltkrieg im literarischen Milieu tätig. Nach dem Krieg lebte sie im Exil, vor allem in Deutschland und Italien, wo sie mit der polnischen Exilpresse zusammenarbeitete und eigene literarische Texte sowie Gemälde schuf. Ihr langjähriger Lebens- und Schaffensgefährte war Józef Mackiewicz, den sie auch literarisch unterstützte. Erst 1963, nach ihrer Genesung von einer Krebserkrankung, begann sie, eigenständig und intensiv schöpferisch tätig zu werden – sowohl als Romanautorin als auch als Malerin. Ihr Debütroman "Siostry" wurde von der Literaturakademie der Wiadomości als „das bedeutendste im Jahr 1966 im Exil veröffentlichte Buch" ausgezeichnet. Nach jahrelangem Kampf gegen die wiederkehrende Krankheit und nach dem Tod von Józef Mackiewicz starb sie 1985 in Deutschland.

Toporskas literarisches Werk konzentrierte sich auf das Polen der Vorkriegszeit, die Kriegserfahrungen und vor allem auf das Leben im Exil, wo der Großteil ihres Schaffens entstand. Im Mittelpunkt stand stets der Mensch – insbesondere das, was sich hinter seiner Maske verbirgt. Auch ihr künstlerischer Nachlass besteht überwiegend aus Porträts mit verschlüsselten Emotionen, dargestellt entweder in menschlicher Gestalt oder in Form von Blumen.

Wanda Ostrowska, Porträt von Barbara Toporska, 1950
Barbara Toporska, Porträt einer Frau sowie Landschaft, doppelseitiges Gemälde, 1968
(Sammlung des Polenmuseums in Rapperswil)

🇵🇱 🇨🇭 Dzieła z Muzeum Polskiego w Rapperswilu na wystawie „Monachijczycy” | niemy film Choć wystawa „Monachijczycy” na l...
07/05/2026

🇵🇱 🇨🇭 Dzieła z Muzeum Polskiego w Rapperswilu na wystawie „Monachijczycy” | niemy film

Choć wystawa „Monachijczycy” na lubelskim Zamku - Muzeum Narodowe w Lublinie - dobiegła już końca, prezentujemy niemy film ukazujący zbiory Muzeum Polskiego w Rapperswilu, które zostały wypożyczone na tę wyjątkową ekspozycję.

To propozycja dla wszystkich, którzy nie mieli okazji zobaczyć tej wystawy na żywo, a także dla tych, którzy chcą powrócić do prezentowanych dzieł w spokojniejszym, bardziej uważnym oglądzie. Wysoka jakość filmu oraz odpowiednie ujęcia i zbliżenia wzmacniają odbiór obrazów, sprzyjają kontemplacji i pozwalają dostrzec detale, które często umykają podczas ekspozycji.



▶️ Link do filmu na YouTube znajdą Państwo w komentarzu.

📌 Dobra wiadomość:
Wybrane z prezentowanych na filmie obrazów można obejrzeć również w Muzeum Polskim w Rapperswilu!

🖼 Od 10 kwietnia zapraszamy na nową wystawę:
„Malarstwo polskie i miniatury”

📅 Godziny otwarcia:
środa–niedziela
⏰ 14:00–17:00

📍 Miejsce:
Burghof, Hauptplatz 8
II piętro

Serdecznie zapraszamy!

*****


🇨🇭 Werke aus dem Polenmuseum in Rapperswil auf der Ausstellung „Die Münchner Schule“ | Stummfilm

Obwohl die Ausstellung „Die Münchner Schule“ auf dem Lubliner Schloss – Nationalmuseum Lublin – bereits zu Ende gegangen ist, präsentieren wir einen Stummfilm, der Werke aus der Sammlung des Polenmuseums in Rapperswil zeigt, welche für diese aussergewöhnliche Ausstellung ausgeliehen wurden.

Dieser Film richtet sich an alle, die keine Gelegenheit hatten, die Ausstellung vor Ort zu sehen, ebenso wie an jene, die zu den präsentierten Werken zurückkehren und sie in einer ruhigeren, aufmerksameren Betrachtung erneut entdecken möchten. Die hohe Bildqualität sowie gezielt eingesetzte Einstellungen und Nahaufnahmen intensivieren die Wahrnehmung der Gemälde, fördern eine kontemplative Rezeption und machen Details sichtbar, die während eines Ausstellungsbesuchs oft übersehen werden.



▶️ Den Link zum Film auf YouTube finden Sie im Kommentar.



📌 Gute Nachricht:
Einige der gezeigten Werke sind auch im Polenmuseum in Rapperswil zu sehen!

🖼 Ab dem 10. April laden wir herzlich zur neuen Ausstellung ein:
„Polnische Malerei und Miniaturen“

📅 Öffnungszeiten:
Mittwoch–Sonntag
⏰ 14:00–17:00

📍 Ort:
Burghof, Hauptplatz 8
2. Stock

Wir freuen uns auf Ihren Besuch!

Adresse

Postfach 75
Rapperswil
8640

Benachrichtigungen

Lassen Sie sich von uns eine E-Mail senden und seien Sie der erste der Neuigkeiten und Aktionen von Polenmuseum Rapperswil / Muzeum Polskie w Rapperswilu erfährt. Ihre E-Mail-Adresse wird nicht für andere Zwecke verwendet und Sie können sich jederzeit abmelden.

Das Museum Kontaktieren

Nachricht an Polenmuseum Rapperswil / Muzeum Polskie w Rapperswilu senden:

Teilen

Kategorie