25/09/2026
….Najgłośniej milczy to, czego brakuje …..
Miałam taką ogromną ochotę wbić nożyczki w płótno i je pociąć …..
Na co mój syn powiedział
-mamo tak nie można ..
Chwilę się zatrzymałam
I na jego oczach wycięłam okrąg prawie że na całą wielkość podobrazia 160 …
-wszytko synu można ,dopóki nikogo tym nie ranisz to pamiętaj w życiu możesz wszystko ….i nie daj sobie wmówić że jest inaczej .
Odłożyłam nożyczki i wyszłam z pracowni …..
Po jakimś czasie wróciłam do tego podobrazia …
Podotykałam je tak jak bym dotykała swoje ciało …dodałam złoty szkielet (kręgosłup )
Wplotłam złote nicie….
I tak powstała instalacja ….
Rozmowa ze mną samą.
Bo doświadczenia mojego życia zaprowadziły mnie do przepięknej pasji, jaką jest sztuka. Dziś jestem dorosłą kobietą. Kolorową. Uśmiechniętą. Tworzę, mam marzenia, plany, ludzi, których kocham.
A jednak czasami moje ciało mówi do mnie językiem, którego nie da się zagłuszyć.
I wtedy przychodzi sztuka.
To niesamowite uczucie, kiedy coś, co noszę gdzieś głęboko w sobie, nagle wychodzi przez ręce. Przez farbę. Przez płótno. Przez ruch.
Jakby moja dusza próbowała ze mną porozmawiać.
I chyba właśnie dlatego powstało to puste miejsce.
Bo gdzieś pod tą dorosłą, kolorową, uśmiechniętą kobietą nadal jest mała Anetka.
Ta, która się bała.
Która nie zawsze czuła się wystarczająca.
Która szukała swojego miejsca.
Która chciała być zauważona, kochana i bezpieczna.
Dziś już jej nie uciszam.
Dziś pozwalam jej mówić.
Czasami mówi farbą.
Czasami złotą nicią.
A czasami… każe mi wyciąć w płótnie wielką dziurę😊🥹🥹❤️
I może właśnie dlatego nie chciałam jej niczym zakrywać.
Bo nie każdą przestrzeń trzeba wypełnić.
Niektóre trzeba zobaczyć❤️
Aneta W.