Truppen aus Danzig - Imperial German regiments in Gdańsk 1890-1918

Wskazówki dojazdu

Truppen aus Danzig - Imperial German regiments in Gdańsk 1890-1918 🇬🇧 Imperial German regiments in Gdańsk 1890–1918. Archive, collections.

🇵🇱 Jednostki Cesarstwa Niemieckiego w Gdańsku 1890–1918. Archiv, aus privater Sammlung.

Archiwum, kolekcje.

🇩🇪 Einheiten des Deutschen Kaiserreichs in Danzig 1890–1918.

12/08/2026

𝗦𝗢𝗟𝗗𝗜𝗘𝗥’𝗦 𝗡𝗔𝗠𝗘 𝗥𝗘𝗦𝗧𝗢𝗥𝗘𝗗 — 𝗝𝗨𝗟𝗜𝗨𝗦 𝗪𝗘𝗥𝗧𝗛𝗘𝗜𝗠

A German Jewish merchant and First World War veteran. He served in Train-Ersatz-Abteilung Nr. 17 in Danzig-Langfuhr. In November 1941, he was deported from Bremen to the Minsk Ghetto, where he was murdered.

More than a century later, his identification tag survives in my private collection — preserving the memory of a real person: a merchant, soldier and victim of the Holocaust.

Full story in today’s post.

🇬🇧 ENGLISH VERSIONA SOLDIER’S NAME RESTORED — JULIUS WERTHEIMToday’s post is a sad one. It tells the story of one man, b...
12/08/2026

🇬🇧 ENGLISH VERSION

A SOLDIER’S NAME RESTORED — JULIUS WERTHEIM

Today’s post is a sad one. It tells the story of one man, but at the same time reveals a profoundly important and tragic chapter of European history.

This identification tag belonged to Julius Wertheim, a German Jewish merchant born on 24 March 1879 in Kitzingen, Bavaria. Genealogical records also identify him as Jacob Julius Wertheim. He was the son of Ruben Wertheim and Bertha, née Fernberger, and came from a Jewish family connected with Kitzingen and Wehrda in Hesse.

Julius was described as a Kaufmann — a merchant or commercial businessman. A Berlin commercial-register notice from 1905 mentions a merchant named Julius Wertheim who held a financial interest in a company manufacturing and trading in woollen and cotton textiles. The name, city and period correspond with our Julius, but because the document does not provide his date of birth, the connection with the textile trade remains a strong lead rather than a conclusively established fact.

Before the First World War, Julius lived on Uhlandstraße in Berlin-Wilmersdorf. During the war, he served in the Train-Ersatz-Abteilung Nr. 17, 6th Squadron, under the service number 9870.

Despite its name, “Train” did not refer to railway troops. These were military transport and supply units responsible for horses, wagons, food, am******on and the army’s logistical support. Julius’s unit was based in Danzig-Langfuhr, today Gdańsk-Wrzeszcz. Its barracks stood on Pommersche Chaussee, now al. Grunwaldzka.

On 20 August 1920, Julius married Gertrud Helene Wilhelmine Schulle in Berlin-Wilmersdorf. Their marriage certificate, registered under number 561/1920, confirms that Julius worked as a merchant and lived at Uhlandstraße 57. Gertrud, a Protestant born in Altona on 15 January 1887, lived at the same address. A later annotation records that their marriage was dissolved by a judgment of Landgericht III in Berlin, which became final on 4 February 1929.

After the war, Julius eventually settled in Bremen. His final recorded address was Wiesenstraße 2.

On 18 November 1941, at the age of 62, Julius was deported from Bremen to the Minsk Ghetto. He was murdered there. The precise date and circumstances of his death remain unknown.

The persecution also affected his family. His younger brother Salomon Wertheim, born in Kitzingen in 1888, was deported from Würzburg to the Lublin district in April 1942 and was also murdered. Other members of the wider family likewise became victims of the Holocaust.

Julius had served in the German Army during the First World War. Less than a quarter of a century later, the same country stripped him of his rights, deported him and took his life.

More than a century later, his identification tag has survived. It preserves not only a name and military number, but the trace of a real human life: a son, a brother, a husband, a merchant, a soldier and ultimately a victim of the Holocaust.

We are continuing our research in the hope of finding Julius’s complete military record, further documents concerning his family life and, perhaps one day, his photograph.

The original identification tag is preserved in my private collection.

Special thanks to Kevin for finding Julius and Gertrud’s marriage certificate and helping us uncover another important part of Julius Wertheim’s life.

⸻

🇵🇱 WERSJA POLSKA

PRZYWRACAMY IMIĘ ŻOŁNIERZOWI – JULIUS WERTHEIM

Dzisiejszy post jest smutny. Opowiada historię jednego człowieka, ale jednocześnie ukazuje niezwykle ważny i tragiczny rozdział europejskiej historii.

Ten nieśmiertelnik należał do Juliusa Wertheima, niemieckiego kupca pochodzenia żydowskiego, urodzonego 24 marca 1879 roku w bawarskim Kitzingen. W źródłach genealogicznych występuje również jako Jacob Julius Wertheim. Jego rodzicami byli Ruben Wertheim i Bertha z domu Fernberger. Rodzina była związana z Kitzingen oraz Wehrdą w Hesji.

Julius określany jest jako Kaufmann, czyli kupiec lub przedsiębiorca handlowy. W berlińskim rejestrze handlowym z 1905 roku pojawia się kupiec Julius Wertheim, posiadający udział finansowy w spółce zajmującej się produkcją i handlem tkaninami wełnianymi oraz bawełnianymi. Nazwisko, miasto i okres odpowiadają naszemu Juliusowi, ale ponieważ dokument nie podaje jego daty urodzenia, związek z branżą tekstylną pozostaje mocnym tropem, a nie ostatecznie potwierdzonym faktem.

Przed I wojną światową Julius mieszkał przy Uhlandstraße w Berlinie-Wilmersdorfie. Podczas wojny służył w Train-Ersatz-Abteilung Nr. 17, w 6. Eskadronie, pod numerem ewidencyjnym 9870.

Określenie „Train” nie oznaczało wojsk kolejowych. Były to wojskowe oddziały taborowe i zaopatrzeniowe, odpowiedzialne za konie, wozy, żywność, amunicję oraz zabezpieczenie logistyczne armii. Jednostka Juliusa stacjonowała w Danzig-Langfuhr, czyli dzisiejszym Gdańsku-Wrzeszczu. Jej koszary znajdowały się przy Pommersche Chaussee, obecnej al. Grunwaldzkiej.

Dnia 20 sierpnia 1920 roku Julius poślubił Gertrud Helene Wilhelmine Schulle w Berlinie-Wilmersdorfie. Akt małżeństwa, zarejestrowany pod numerem 561/1920, potwierdza, że Julius pracował jako kupiec i mieszkał przy Uhlandstraße 57. Gertrud, ewangeliczka urodzona 15 stycznia 1887 roku w Altonie, mieszkała pod tym samym adresem. Późniejsza adnotacja informuje, że ich małżeństwo zostało rozwiązane wyrokiem Landgericht III w Berlinie, który uprawomocnił się 4 lutego 1929 roku.

Po wojnie Julius osiadł ostatecznie w Bremie. Jego ostatnim odnotowanym adresem była Wiesenstraße 2.

Dnia 18 listopada 1941 roku, w wieku 62 lat, Julius został deportowany z Bremy do getta w Mińsku. Został tam zamordowany. Dokładna data i okoliczności jego śmierci pozostają nieznane.

Prześladowania dotknęły również jego rodzinę. Młodszy brat Juliusa, Salomon Wertheim, urodzony w Kitzingen w 1888 roku, został w kwietniu 1942 roku deportowany z Würzburga do dystryktu lubelskiego i również zamordowany. Ofiarami Zagłady zostali także inni członkowie dalszej rodziny.

Julius służył w armii niemieckiej podczas I wojny światowej. Niespełna ćwierć wieku później ten sam kraj odebrał mu prawa, deportował go i pozbawił życia.

Ponad sto lat później przetrwał jego nieśmiertelnik. Zachował nie tylko nazwisko i numer wojskowy, lecz także ślad życia prawdziwego człowieka: syna, brata, męża, kupca, żołnierza, a ostatecznie ofiary Zagłady.

Kontynuujemy badania, mając nadzieję na odnalezienie pełnego przebiegu jego służby wojskowej, kolejnych dokumentów dotyczących jego życia rodzinnego, a być może pewnego dnia również jego fotografii.

Oryginalny nieśmiertelnik znajduje się w mojej prywatnej kolekcji.

Szczególne podziękowania dla Kevina za odnalezienie aktu małżeństwa Juliusa i Gertrud oraz pomoc w odkryciu kolejnego ważnego fragmentu życia Juliusa Wertheima.

⸻

🇩🇪 DEUTSCHE FASSUNG

EINEM SOLDATEN SEINEN NAMEN ZURÜCKGEBEN – JULIUS WERTHEIM

Unser heutiger Beitrag ist traurig. Er erzählt die Geschichte eines einzelnen Menschen und zeigt zugleich ein äußerst wichtiges und tragisches Kapitel der europäischen Geschichte.

Diese Erkennungsmarke gehörte Julius Wertheim, einem deutschen jüdischen Kaufmann, der am 24. März 1879 in Kitzingen in Bayern geboren wurde. In genealogischen Quellen erscheint er auch als Jacob Julius Wertheim. Seine Eltern waren Ruben Wertheim und Bertha, geborene Fernberger. Die Familie war mit Kitzingen und Wehrda in Hessen verbunden.

Julius wird als Kaufmann bezeichnet. In einer Berliner Handelsregisterbekanntmachung aus dem Jahr 1905 erscheint ein Kaufmann namens Julius Wertheim, der finanziell an einem Unternehmen beteiligt war, das Woll- und Baumwollstoffe herstellte und vertrieb. Name, Stadt und Zeitraum stimmen mit unserem Julius überein. Da das Dokument jedoch kein Geburtsdatum nennt, bleibt seine Verbindung zur Textilbranche ein starker Hinweis und noch kein abschließend belegter Fakt.

Vor dem Ersten Weltkrieg lebte Julius in Berlin-Wilmersdorf in der Uhlandstraße. Während des Krieges diente er in der Train-Ersatz-Abteilung Nr. 17, 6. Eskadron, unter der Stammrollennummer 9870.

Der Begriff „Train“ bezeichnete keine Eisenbahntruppe. Es handelte sich um militärische Transport- und Versorgungseinheiten, die für Pferde, Wagen, Lebensmittel, Mu****on und den Nachschub der Armee verantwortlich waren. Julius’ Einheit war in Danzig-Langfuhr, dem heutigen Gdańsk-Wrzeszcz, stationiert. Ihre Kaserne befand sich an der Pommerschen Chaussee, der heutigen al. Grunwaldzka.

Am 20. August 1920 heiratete Julius in Berlin-Wilmersdorf Gertrud Helene Wilhelmine Schulle. Die unter der Nummer 561/1920 eingetragene Heiratsurkunde bestätigt, dass Julius als Kaufmann tätig war und in der Uhlandstraße 57 wohnte. Gertrud, evangelischer Konfession und am 15. Januar 1887 in Altona geboren, wohnte unter derselben Adresse. Ein späterer Randvermerk hält fest, dass die Ehe durch ein Urteil des Landgerichts III in Berlin geschieden wurde, das am 4. Februar 1929 rechtskräftig wurde.

Nach dem Krieg ließ sich Julius schließlich in Bremen nieder. Seine letzte bekannte Adresse war Wiesenstraße 2.

Am 18. November 1941 wurde Julius im Alter von 62 Jahren von Bremen in das Ghetto Minsk deportiert. Dort wurde er ermordet. Das genaue Datum und die Umstände seines Todes sind bis heute unbekannt.

Auch seine Familie wurde von der Verfolgung getroffen. Sein jüngerer Bruder Salomon Wertheim, 1888 in Kitzingen geboren, wurde im April 1942 von Würzburg in den Distrikt Lublin deportiert und ebenfalls ermordet. Weitere Angehörige der Familie wurden Opfer des Holocaust.

Julius hatte während des Ersten Weltkriegs in der deutschen Armee gedient. Weniger als ein Vierteljahrhundert später entzog ihm dasselbe Land seine Rechte, deportierte ihn und nahm ihm das Leben.

Mehr als ein Jahrhundert später ist seine Erkennungsmarke erhalten geblieben. Sie bewahrt nicht nur einen Namen und eine militärische Nummer, sondern die Spur eines wirklichen Menschen: eines Sohnes, Bruders, Ehemannes, Kaufmanns, Soldaten und schließlich Opfers des Holocaust.

Wir setzen unsere Nachforschungen fort und hoffen, Julius’ vollständigen militärischen Werdegang, weitere Dokumente über sein Familienleben und vielleicht eines Tages auch sein Foto zu finden.

Die originale Erkennungsmarke befindet sich in meiner privaten Sammlung.

Besonderer Dank gilt Kevin für das Auffinden der Heiratsurkunde von Julius und Gertrud und dafür, dass er uns geholfen hat, einen weiteren wichtigen Abschnitt aus Julius Wertheims Leben aufzudecken.

09/08/2026
🇬🇧 𝗔 𝗟𝗢𝗩𝗘 𝗟𝗘𝗧𝗧𝗘𝗥 𝗙𝗥𝗢𝗠 𝗔 𝗛𝗨𝗦𝗦𝗔𝗥 𝗢𝗙 𝗧𝗛𝗘 𝟮𝗻𝗱 𝗟𝗘𝗜𝗕-𝗛𝗨𝗦𝗔𝗥𝗘𝗡-𝗥𝗘𝗚𝗜𝗠𝗘𝗡𝗧 — 𝗗𝗔𝗡𝗭𝗜𝗚-𝗟𝗔𝗡𝗚𝗙𝗨𝗛𝗥, 𝟳 𝗡𝗢𝗩𝗘𝗠𝗕𝗘𝗥 𝟭𝟵𝟭𝟱A recently acquired it...
09/08/2026

🇬🇧 𝗔 𝗟𝗢𝗩𝗘 𝗟𝗘𝗧𝗧𝗘𝗥 𝗙𝗥𝗢𝗠 𝗔 𝗛𝗨𝗦𝗦𝗔𝗥 𝗢𝗙 𝗧𝗛𝗘 𝟮𝗻𝗱 𝗟𝗘𝗜𝗕-𝗛𝗨𝗦𝗔𝗥𝗘𝗡-𝗥𝗘𝗚𝗜𝗠𝗘𝗡𝗧 — 𝗗𝗔𝗡𝗭𝗜𝗚-𝗟𝗔𝗡𝗚𝗙𝗨𝗛𝗥, 𝟳 𝗡𝗢𝗩𝗘𝗠𝗕𝗘𝗥 𝟭𝟵𝟭𝟱

A recently acquired item from our private collection: an original letter sent from Danzig-Langfuhr by W***y, a soldier of the 2. Leib-Husaren-Regiment “Königin Viktoria von Preußen” Nr. 2.

The envelope bears the regiment’s official “Brief-Stempel” and the Danzig-Langfuhr postmark dated 8 November 1915. The main letter was written one day earlier. It was accompanied by a short note to Gretel and a newspaper cutting entitled “Kriegstagebuch 1914”.

W***y writes about regimental celebrations, the resulting hangover, stable duty, an invitation aboard S.M.S. “Zähringen”, a visit by Turkish princes and his three unsuccessful applications for leave. Above all, however, this is a personal love letter filled with longing for its recipient, affectionately called “Fritze”.

On the enclosed newspaper cutting, W***y marked a passage concerning his own regiment: an account of 200 dismounted men of the 2nd Leib-Husaren-Regiment fighting at Hollebeke in November 1914. This was the regimental “day of glory” mentioned in the letter.

The accompanying photograph shows a guard detail of the 2nd Leib-Husaren-Regiment “Königin Viktoria von Preußen” Nr. 2 in Langfuhr near Danzig — the regiment in which W***y served.

𝗙𝗨𝗟𝗟 𝗧𝗥𝗔𝗡𝗦𝗟𝗔𝗧𝗜𝗢𝗡 𝗢𝗙 𝗧𝗛𝗘 𝗟𝗘𝗧𝗧𝗘𝗥:

Langfuhr, 7 November 1915

My dear Fritze!

Today I received your dear letter of the 20th of last month, as well as the little card from your sister bearing the same date and your letter of the 5th of this month.

Now, at last, the post is arriving more quickly. However, the little parcel I sent from here on the first of this month does not appear to have reached you yet.

I hope your headaches have passed and that my dear Fritze is well again. How bad of me: you are ill, while on that same day I am celebrating with my comrades a day of glory experienced by the regiment — the enclosed newspaper cutting refers to it. I have already suffered my punishment, however.

The following morning, although the occasion had been celebrated quite moderately, I had a tremendous hangover. I am only glad that I have stable duty today. In this way I can avoid an invitation aboard S.M.S. “Zähringen”, which is lying at anchor here. Tomorrow morning I shall at least be on deck.

If only I could finally get away from Langfuhr. The call-up may come at any moment. Things were very lively here last week. Turkish princes visited the regiment, so you can imagine that there was no time to look around.

Three times I have applied for leave so that I might come to you, but no leave is being granted. They say that at any moment a telegram may arrive ordering me to depart.

My longing for you has reached the same height as it did in Schneidemühl.

I remain firmly attached to the dear “Narrenseil” [?]. My darling! Write more often, even if it is only a few words each time.

Many greetings to your loved ones. Heartfelt greetings and kisses.

Your W***y

𝗧𝗛𝗘 𝗘𝗡𝗖𝗟𝗢𝗦𝗘𝗗 𝗡𝗢𝗧𝗘 𝗧𝗢 𝗚𝗥𝗘𝗧𝗘𝗟:

Dear Miss Gretel!

Thank you very much for your kind card of the 20th of last month. I hope that I shall be able to come there very soon. Naturally, I fully expect your assistance when Fritze begins tormenting me. In return, I shall help feed the pigs.

Many greetings.

W***y

𝗧𝗛𝗘 𝗣𝗔𝗦𝗦𝗔𝗚𝗘 𝗠𝗔𝗥𝗞𝗘𝗗 𝗕𝗬 𝗪𝗜𝗟𝗟𝗬 𝗢𝗡 𝗧𝗛𝗘 𝗡𝗘𝗪𝗦𝗣𝗔𝗣𝗘𝗥 𝗖𝗨𝗧𝗧𝗜𝗡𝗚:

2nd Leib-Husaren-Regiment, 5 November 1914, the château park at Hollebeke: Despite enemy artillery fire, 200 dismounted men of the regiment held the edge of the park from 2 to 14 November. On the evening of 5 November, the 200 riflemen repelled an assault by six French companies, inflicting very heavy losses upon them.

The passage reflects the language and German wartime perspective of 1915. The claim concerning French losses should therefore be understood as part of a contemporary German military account rather than as an independently verified casualty report.

From our collection.

———

🇵🇱 𝗟𝗜𝗦𝗧 𝗠𝗜Ł𝗢𝗦𝗡𝗬 𝗛𝗨𝗭𝗔𝗥𝗔 𝟮. 𝗣𝗨Ł𝗞𝗨 𝗛𝗨𝗭𝗔𝗥Ó𝗪 𝗣𝗥𝗭𝗬𝗕𝗢𝗖𝗭𝗡𝗬𝗖𝗛 — 𝗚𝗗𝗔Ń𝗦𝗞-𝗪𝗥𝗭𝗘𝗦𝗭𝗖𝗭, 𝟳 𝗟𝗜𝗦𝗧𝗢𝗣𝗔𝗗𝗔 𝟭𝟵𝟭𝟱 𝗥𝗢𝗞𝗨

Nowy eksponat w naszych zbiorach: oryginalny list wysłany z Gdańska-Wrzeszcza przez W***y’ego, żołnierza 2. Leib-Husaren-Regiment „Königin Viktoria von Preußen” Nr. 2.

Na kopercie zachowała się urzędowa pieczęć listowa pułku oraz datownik Danzig-Langfuhr z 8 listopada 1915 roku. Główny list powstał dzień wcześniej. Dołączono do niego krótką wiadomość dla Gretel oraz wycinek prasowy zatytułowany „Kriegstagebuch 1914”.

W***y opisuje pułkowe świętowanie, wywołanego nim kaca, służbę w stajni, zaproszenie na pokład S.M.S. „Zähringen”, wizytę tureckich książąt i trzy bezskuteczne prośby o urlop. Przede wszystkim jest to jednak osobisty list miłosny, przepełniony tęsknotą za osobą nazywaną pieszczotliwie „Fritze”.

Na dołączonym wycinku W***y zaznaczył fragment dotyczący własnego pułku: relację z walki 200 spieszonych żołnierzy 2. Pułku Huzarów Przybocznych pod Hollebeke w listopadzie 1914 roku. Był to wspomniany w liście pułkowy „dzień chwały”.

Dołączona fotografia przedstawia wartę 2. Pułku Huzarów Przybocznych im. Królowej Wiktorii Pruskiej nr 2 we Wrzeszczu pod Gdańskiem — pułku, w którym służył W***y.

𝗣𝗘Ł𝗡𝗘 𝗧Ł𝗨𝗠𝗔𝗖𝗭𝗘𝗡𝗜𝗘 𝗟𝗜𝗦𝗧𝗨:

Wrzeszcz, 7 listopada 1915 roku

Moja droga Fritze!

Otrzymałem dzisiaj Twój kochany list z 20. dnia ubiegłego miesiąca, a także karteczkę od Twojej siostrzyczki z tą samą datą oraz Twój list z 5. dnia bieżącego miesiąca.

Teraz nareszcie poczta dociera szybciej. Jednak paczuszki, którą wysłałem stąd pierwszego dnia tego miesiąca, najwyraźniej jeszcze tam nie ma.

Mam nadzieję, że Twoje bóle głowy już minęły i że mój drogi Fritze jest znowu zdrowy. Jak nieładnie z mojej strony: Ty jesteś chory, a ja tego samego dnia świętuję z kolegami przeżyty przez pułk dzień chwały — odnosi się do niego załączony wycinek z gazety. Swoją karę jednak już poniosłem.

Następnego ranka, chociaż świętowaliśmy całkiem spokojnie, miałem potężnego kaca. Cieszę się tylko, że mam dzisiaj służbę w stajni. Dzięki temu uniknę zaproszenia na S.M.S. „Zähringen”, który stoi tutaj na kotwicy. Jutro rano przynajmniej będę na pokładzie.

Gdybym tylko mógł już wydostać się z Wrzeszcza. W każdej chwili może nadejść powołanie. W zeszłym tygodniu wiele się tutaj działo. W pułku byli tureccy książęta, możesz więc sobie wyobrazić, że nie było czasu na rozglądanie się.

Trzy razy składałem prośbę o urlop, żeby móc do Ciebie przyjechać, ale urlopu nie dają. Mówią, że w każdej chwili może nadejść telegram z rozkazem mojego wyjazdu.

Tęsknota za Tobą osiągnęła już taki szczyt jak w Schneidemühl.

Mocno tkwię przy tej kochanej „Narrenseil” [?]. Skarbie! Pisz częściej, nawet gdyby miało to być za każdym razem tylko kilka słów.

Wiele pozdrowień dla Twoich bliskich. Serdeczne pozdrowienia i całusy.

Twój W***y

𝗗𝗢ŁĄ𝗖𝗭𝗢𝗡𝗔 𝗪𝗜𝗔𝗗𝗢𝗠𝗢ŚĆ 𝗗𝗟𝗔 𝗚𝗥𝗘𝗧𝗘𝗟:

Droga panno Gretel!

Bardzo dziękuję za Pani miłą kartkę z 20. dnia ubiegłego miesiąca. Mam nadzieję, że już niedługo tam przyjadę. Oczywiście liczę wtedy na Pani pomoc, gdy Fritze będzie mnie dręczyć. W zamian pomogę również karmić świnie.

Wiele pozdrowień.

W***y

𝗙𝗥𝗔𝗚𝗠𝗘𝗡𝗧 𝗪𝗬𝗖𝗜𝗡𝗞𝗔 𝗭𝗔𝗭𝗡𝗔𝗖𝗭𝗢𝗡𝗬 𝗣𝗥𝗭𝗘𝗭 𝗪𝗜𝗟𝗟𝗬’𝗘𝗚𝗢:

2. Leib-Husaren-Regiment, 5 listopada 1914 roku, park zamkowy w Hollebeke: mimo ostrzału nieprzyjacielskiej artylerii 200 spieszonych żołnierzy pułku utrzymywało skraj parku od 2 do 14 listopada. Wieczorem 5 listopada 200 strzelców odparło szturm sześciu francuskich kompanii, zadając im — według treści wycinka — bardzo ciężkie straty.

Fragment przedstawia język i niemiecką perspektywę wojenną z 1915 roku. Informację o francuskich stratach należy zatem traktować jako część ówczesnej niemieckiej narracji wojskowej, a nie niezależnie zweryfikowany bilans walk.

Z naszych zbiorów.

———

🇩🇪 𝗘𝗜𝗡 𝗟𝗜𝗘𝗕𝗘𝗦𝗕𝗥𝗜𝗘𝗙 𝗘𝗜𝗡𝗘𝗦 𝗛𝗨𝗦𝗔𝗥𝗘𝗡 𝗗𝗘𝗦 𝟮. 𝗟𝗘𝗜𝗕-𝗛𝗨𝗦𝗔𝗥𝗘𝗡-𝗥𝗘𝗚𝗜𝗠𝗘𝗡𝗧𝗦 — 𝗗𝗔𝗡𝗭𝗜𝗚-𝗟𝗔𝗡𝗚𝗙𝗨𝗛𝗥, 𝟳. 𝗡𝗢𝗩𝗘𝗠𝗕𝗘𝗥 𝟭𝟵𝟭𝟱

Ein Neuzugang in unserer Sammlung: ein Originalbrief aus Danzig-Langfuhr, geschrieben von W***y, einem Soldaten des 2. Leib-Husaren-Regiments „Königin Viktoria von Preußen“ Nr. 2.

Auf dem Umschlag befinden sich der amtliche „Brief-Stempel“ des Regiments und der Poststempel Danzig-Langfuhr vom 8. November 1915. Der eigentliche Brief wurde einen Tag zuvor geschrieben. Beigelegt waren eine kurze Nachricht an Gretel und ein Zeitungsausschnitt mit der Überschrift „Kriegstagebuch 1914“.

W***y berichtet von einer Regimentsfeier, dem anschließenden „Brummschädel“, vom Stalldienst, einer Einladung auf S.M.S. „Zähringen“, vom Besuch türkischer Prinzen und von drei erfolglosen Urlaubsgesuchen. Vor allem ist es jedoch ein persönlicher Liebesbrief voller Sehnsucht nach der liebevoll „Fritze“ genannten Person.

Auf dem beigefügten Zeitungsausschnitt markierte W***y einen Abschnitt über sein eigenes Regiment: den Einsatz von 200 abgesessenen Soldaten des 2. Leib-Husaren-Regiments bei Hollebeke im November 1914. Dies war der im Brief erwähnte „Rühmestag“ des Regiments.

Das beigefügte Foto zeigt eine Wache des 2. Leib-Husaren-Regiments „Königin Viktoria von Preußen“ Nr. 2 in Langfuhr bei Danzig — des Regiments, in dem W***y diente.

𝗩𝗢𝗟𝗟𝗦𝗧Ä𝗡𝗗𝗜𝗚𝗘 𝗧𝗥𝗔𝗡𝗦𝗞𝗥𝗜𝗣𝗧𝗜𝗢𝗡 𝗗𝗘𝗦 𝗕𝗥𝗜𝗘𝗙𝗘𝗦:

Langfuhr, den 7. Novb. 1915.

Mein lieber Fritze!

Deinen l. Brief v. 20. v. Mts. sowie das Kärtchen von Deinem Schwesterchen v. gl. Datum u. deinen Brief v. 5. d. Mts. heute erhalten.

Nun endlich kommt die Post schneller. Aber das Päckchen, was ich am 1. d. Mts. hier absandte, scheint noch nicht dort zu sein.

Hoffentlich sind deine Kopfschmerzen wieder vergangen und mein lieber Fritze ist wieder gesund. Wie schlecht von mir; Du bist krank und ich feiere an demselben Tage mit meinen Kameraden einen erlebten Rühmestag beim Rgt. (Beigef. Zeitungsausschnitt). Aber meine Strafe habe ich schon weg.

Am anderen Morgen hatte ich, obgleich die Sache ganz gelinde gefeiert wurde, einen mächtigen Brummschädel. Ich bin nur froh, daß ich heute Stalldienst habe. Gehe auf diese Art einer Einladung auf S.M.S. „Zähringen“, welches hier vor Anker liegt, aus dem Wege. Bin morgen früh dann wenigstens auf Deck.

Wenn ich nur erst aus Langfuhr wäre. Jeden Augenblick kann die Einberufung kommen. Vergangene Woche ging es hier toll her. Es waren türkische Prinzen hier beim Rgt. Da kannst Du Dir denken, daß keine Zeit zum Umsehen war.

Dreimal habe ich um Urlaub angetragen, um zu Dir zu kommen, aber es gibt keinen. Es heißt, jeden Augenblick kann ein Telegramm kommen, daß ich fort soll.

Die Sehnsucht nach Dir hat ihren Höhepunkt erreicht wie in Schneidemühl.

Ich hänge fest an der lieben „Narrenseil“ [?]. Schatzerl! Schreibe doch öfter u. wenn es nur immer ein paar Worte sind.

Viele Grüße an Deine Lieben. Herzliche Grüße und Küsse.

Dein W***y

𝗕𝗘𝗜𝗚𝗘𝗙Ü𝗚𝗧𝗘 𝗡𝗔𝗖𝗛𝗥𝗜𝗖𝗛𝗧 𝗔𝗡 𝗚𝗥𝗘𝗧𝗘𝗟:

Liebes Fräulein Gretel!

Vielen Dank für Ihre liebe Karte v. 20. v. Mts. Hoffentlich komme ich recht bald nach dort. Hoffe natürlich bestimmt auf Ihren Beistand, wenn ich von Fritzen schikaniert werde. Ich helfe dann auch die Schweine füttern.

Viele Grüße.

W***y

𝗗𝗘𝗥 𝗩𝗢𝗡 𝗪𝗜𝗟𝗟𝗬 𝗠𝗔𝗥𝗞𝗜𝗘𝗥𝗧𝗘 𝗔𝗕𝗦𝗖𝗛𝗡𝗜𝗧𝗧 𝗗𝗘𝗦 𝗭𝗘𝗜𝗧𝗨𝗡𝗚𝗦𝗔𝗨𝗦𝗦𝗖𝗛𝗡𝗜𝗧𝗧𝗦:

2. Leib-Hus.-Regt., 5. Nov. 14, Schloßpark von Hollebeke: 200 Schützen des Regiments halten trotz feindlichen Artilleriefeuers den Parkrand vom 2. bis 14. November besetzt. Am Abend des 5. November schlagen die 200 Schützen einen Sturmangriff von sechs französischen Kompagnien unter sehr schweren Verlusten für diese zurück.

Der Abschnitt gibt die Sprache und die deutsche Kriegsperspektive des Jahres 1915 wieder. Die Angabe zu den französischen Verlusten ist deshalb als Teil der damaligen deutschen militärischen Berichterstattung und nicht als unabhängig bestätigte Verlustzahl zu verstehen.

Aus unserer Sammlung.

🇵🇱 [ARTHUR KRÜGER, 1. LEIB-HUSAREN-REGIMENT NR. 1]Na podstawie wspomnień rodzinnych, zachowanych dokumentów oraz cyfrowy...
04/05/2026

🇵🇱 [ARTHUR KRÜGER, 1. LEIB-HUSAREN-REGIMENT NR. 1]

Na podstawie wspomnień rodzinnych, zachowanych dokumentów oraz cyfrowych Verlustlisten udało się dotychczas odtworzyć następujący zarys biografii Arthura Krügera, przodka Piotra Krügera.

Arthur Krüger urodził się 18 listopada 1893 roku w Bromberg, czyli w dzisiejszej Bydgoszczy. Był synem Niemca z okolic Tucholi, wywodzącego się ze środowiska kosznajderskiego, oraz Niemki z Dolnego Śląska, z okolic Münsterberga, dzisiejszych Ziębic. Z zawodu był ślusarzem, podobnie jak jego ojciec. Od 1909 roku pracował na kolei pruskiej. Prawdopodobnie około 1910 roku wyjechał do Gdańska, gdzie najpewniej mieszkał u kuzynostwa od strony ojca.

W październiku 1913 roku wstąpił jako jednoroczny ochotnik do 1. Leib-Husaren-Regiment Nr. 1. Z przekazu rodzinnego wynika, że liczył na przedłużenie służby i karierę zawodowego podoficera. Według dotychczasowych ustaleń przeszedł cały szlak bojowy Leib-Husaren-Brigade: Francję, Prusy Wschodnie, Kongresówkę, Galicję i Estonię.

W listopadzie 1914 roku został ciężko ranny podczas pierwszej bitwy pod Ypres. Rodzinna pamięć łączy to z ciężkim urazem szczęki, ponieważ do końca życia nosił protezę dolnej szczęki. Za odniesione rany miał otrzymać także srebrną odznakę za rany. W 1916 roku został odznaczony Żelaznym Krzyżem II klasy. W pewnym momencie awansował również do stopnia Gefreitera.

Z rodzinnych przekazów wynika także, że nigdy do końca nie pogodził się z klęską Niemiec w I wojnie światowej i działał później w środowiskach kombatanckich, określanych jako Kriegsvereine.

Po powrocie z wojny został zwolniony ze służby i do 1922 roku mieszkał jeszcze w Gdańsku, utrzymując się z różnych prac. Po zmianie obywatelstwa wrócił do rodzinnego miasta, gdzie rozpoczął pracę na PKP jako maszynista. Dopiero wtedy zaczął uczyć się języka polskiego, którym według rodzinnych wspomnień do końca życia posługiwał się słabo.

We wrześniu 1939 roku miał paść ofiarą wydarzeń określanych w przekazie rodzinnym jako Blutsonntag. Według tej relacji został dotkliwie pobity przez polską straż obywatelską i miał następnie zostać rozstrzelany, jednak ostatecznie ocalał. W latach 1941–1944 pełnił funkcję dyspozytora ruchu na Parowozowni Głównej w Bydgoszczy. Po 1945 roku był represjonowany za przyjęcie II grupy i spędził rok w areszcie UB.

Zmarł w Bydgoszczy w 1975 roku.

Załączona fotografia przedstawia go najprawdopodobniej z bratem, około 1919 roku.

Źródła: wspomnienia rodzinne, zachowane dokumenty, cyfrowe Verlustlisten. Badania nad jego biografią nadal trwają.

──────────

🇬🇧 [ARTHUR KRÜGER, 1. LEIB-HUSAREN-REGIMENT NR. 1]

Based on family recollections, surviving documents and digital Verlustlisten, the following outline of the life of Arthur Krüger, an ancestor of Piotr Krüger, can presently be reconstructed.

Arthur Krüger was born on 18 November 1893 in Bromberg, today Bydgoszcz. He was the son of a German from the Tuchola area, connected with the Kosznajder community, and a German woman from Lower Silesia, from the area of Münsterberg, today Ziębice. He worked as a locksmith, just like his father. From 1909 onward he was employed on the Prussian railways. Around 1910 he probably moved to Danzig, where he most likely lived with relatives from his father’s side.

In October 1913 he joined 1. Leib-Husaren-Regiment Nr. 1 as a one year volunteer. According to family tradition, he hoped to extend his service and pursue a career as a professional non commissioned officer. According to the present findings, he followed the full wartime route of the Leib-Husaren-Brigade: France, East Prussia, Congress Poland, Galicia and Estonia.

In November 1914 he was seriously wounded during the First Battle of Ypres. Family memory connects this with a severe jaw injury, as he wore a lower jaw prosthesis for the rest of his life. For his wounds he is also said to have received the Silver Wound Badge. In 1916 he was awarded the Iron Cross 2nd Class. At some point he was also promoted to the rank of Gefreiter.

Family recollections further suggest that he never fully accepted Germany’s defeat in the First World War and later remained active in veteran circles described as Kriegsvereine.

After returning from the war he was discharged from military service and lived in Danzig until 1922, supporting himself through various jobs. After the change of citizenship he returned to his native city and began working for the Polish State Railways as a locomotive driver. Only then did he start learning Polish, which according to family memory he never mastered well.

In September 1939 he is said to have fallen victim to the events remembered in family tradition as Blutsonntag. According to this account, he was severely beaten by the Polish civic guard and was to be shot. Between 1941 and 1944 he served as a traffic dispatcher at the Main Locomotive Depot in Bydgoszcz. After 1945 he was persecuted for accepting the second Volksliste group and spent one year in the custody of the communist security service.

He died in Bydgoszcz in 1975.

The attached photograph most likely shows him with his brother, around 1919.

Sources: family recollections, surviving documents, digital Verlustlisten. Research into his biography is still ongoing.

──────────

🇩🇪 [ARTHUR KRÜGER, 1. LEIB-HUSAREN-REGIMENT NR. 1]

Auf Grundlage von Familienüberlieferungen, erhaltener Dokumente und digitaler Verlustlisten lässt sich derzeit folgende Lebensskizze von Arthur Krüger, einem Vorfahren von Piotr Krüger, rekonstruieren.

Arthur Krüger wurde am 18. November 1893 in Bromberg, dem heutigen Bydgoszcz, geboren. Er war der Sohn eines Deutschen aus der Gegend von Tuchel, der dem koschneidischen Milieu entstammte, und einer Deutschen aus Niederschlesien aus der Gegend von Münsterberg, heute Ziębice. Von Beruf war er Schlosser, ebenso wie sein Vater. Seit 1909 arbeitete er bei der preußischen Eisenbahn. Um 1910 zog er vermutlich nach Danzig, wo er wahrscheinlich bei Verwandten väterlicherseits wohnte.

Im Oktober 1913 trat er als Einjährig-Freiwilliger in das 1. Leib-Husaren-Regiment Nr. 1 ein. Nach der Familienüberlieferung hoffte er auf eine Verlängerung seiner Dienstzeit und auf eine Laufbahn als Berufsunteroffizier. Nach dem bisherigen Stand der Erkenntnisse durchlief er den gesamten Kriegsweg der Leib-Husaren-Brigade: Frankreich, Ostpreußen, Kongresspolen, Galizien und Estland.

Im November 1914 wurde er während der ersten Schlacht bei Ypern schwer verwundet. Die Familienüberlieferung bringt dies mit einer schweren Kieferverletzung in Verbindung, da er bis an sein Lebensende eine Prothese des Unterkiefers trug. Für seine Verwundung soll er außerdem das silberne Verwundetenabzeichen erhalten haben. Im Jahr 1916 wurde er mit dem Eisernen Kreuz II. Klasse ausgezeichnet. Zu einem späteren Zeitpunkt wurde er auch zum Gefreiten befördert.

Aus der Familienüberlieferung geht ferner hervor, dass er sich mit der Niederlage Deutschlands im Ersten Weltkrieg nie ganz abfand und später in veteranischen Kreisen, den sogenannten Kriegsvereinen, aktiv war.

Nach seiner Rückkehr aus dem Krieg wurde er aus dem Militärdienst entlassen und lebte bis 1922 noch in Danzig, wo er sich mit verschiedenen Arbeiten über Wasser hielt. Nach dem Wechsel der Staatsangehörigkeit kehrte er in seine Heimatstadt zurück und begann bei der polnischen Staatsbahn als Lokomotivführer zu arbeiten. Erst dann begann er Polnisch zu lernen, das er nach der Familienüberlieferung bis an sein Lebensende nur unvollkommen beherrschte.

Im September 1939 soll er nach familiärer Überlieferung ein Opfer der Ereignisse geworden sein, die in der Familie als Blutsonntag erinnert wurden. Demnach wurde er von einer polnischen Bürgerwehr schwer misshandelt und sollte erschossen werden. In den Jahren 1941 bis 1944 war er als Fahrdienstdisponent in der Hauptlokomotivstation in Bromberg tätig. Nach 1945 wurde er wegen der Annahme der zweiten Volkslistengruppe repressiv verfolgt und verbrachte ein Jahr in Haft des UB.

Er starb 1975 in Bydgoszcz.

Das beigefügte Foto zeigt ihn höchstwahrscheinlich zusammen mit seinem Bruder, um 1919.

Quellen: Familienüberlieferungen, erhaltene Dokumente, digitale Verlustlisten.

Adres

Gdansk

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Truppen aus Danzig - Imperial German regiments in Gdańsk 1890-1918 opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria