20/09/2026
Co robi niemiecki podpis w polskiej oficerskiej raportówce?
Kiedy zaglądam do środka, znajduję polskie oznaczenia odbiorów wojskowych. W mapniku jest jednak niemiecka mapa terenów Związku Radzieckiego, a na niej odręczne notatki. Kto je zostawił? Kiedy polskie wyposażenie trafiło w niemieckie ręce? Te ślady pozwalają zadawać pytania, ale nie dają jeszcze całej odpowiedzi.
Dzisiaj zabieram Was do Starej Szkoły Miedzianka, żeby pokazać sylwetkę polskiego majora. Jej początkiem było zdjęcie oficerów związane z kapitulacją Warszawy. Przyglądając się ich ubiorowi, zacząłem kompletować poszczególne elementy. Tak fotografia z epoki stała się inspiracją do tego, co możecie dziś zobaczyć u nas.
Francuski hełm wz. 15 po polskich przeróbkach nadal ma zachowane wnętrze. Pod nim bluza wz. 35, pas z koalicyjką, przy mundurze odznaki. Jest lornetka PZO, maska przeciwgazowa i oficerki z ostrogami. Z bliska widać znacznie więcej, niż zdradza pierwsze spojrzenie na manekin.
Na piersi umieściłem odznakę 34. Pułku Piechoty z Białej Podlaskiej. Dlaczego właśnie tę? Bo w Białej spędziłem jedne z najlepszych lat życia. W tej kolekcji jest też kawałek mojej własnej historii.
W kieszeni jest coś, co ma dla mnie szczególną wartość. Zegarek mojego dziadka, który służył w Wojsku Polskim. Można minąć tę sylwetkę i w ogóle go nie zauważyć. A właśnie z nim wiąże się rodzinna historia, którą chcę opowiedzieć Wam w osobnej rolce.
Pokażę też szablę wz. 1921/22 z warszawskiego zakładu Borowskiego. Na głowni zachował się napis „Honor i Ojczyzna”. Przy takich detalach lubię zatrzymać się na dłużej. Kto nosił tę szablę? Przy jakich wydarzeniach mu towarzyszyła?
Do pełnego wyposażenia naszej sylwetki brakuje jeszcze Visa. To jedno z tych kolekcjonerskich marzeń, które wciąż czekają na swoją kolej.
Co wybieracie na kolejną opowieść: rodzinny zegarek czy raportówkę z niemieckim podpisem? Dajcie znać w komentarzu i obserwujcie Starą Szkołę Miedzianka.