10/08/2026
TAJNA KWATERA POD OKIEM LUFTWAFFE: Ostatnie dni historycznej skrytki w Głowience koło Krosna…
To, co widzicie na załączonym filmie, to unikalny dokument z wnętrza opuszczonego, drewnianego domu w przysiółku Głowienki zwanym Tłokami. W kącie pokoju, pod doskonale zamaskowaną klapą podłogową, kryje się wybetonowany schron. Sam dom jest dziś w bardzo złym stanie technicznym, a obecny właściciel planuje jego rozbiórkę. Zanim ten namacalny świadek wojny bezpowrotnie zniknie z mapy Podkarpacia, poznajcie jego niezwykłą, głęboko skrywaną historię.
Właścicielem posesji był Jan Zajdel (1901-1975). W latach 20. odbył czynną służbę w elitarnym Korpusie Ochrony Pogranicza (KOP) nad Zbruczem, gdzie zyskał stopień kaprala oraz bezcenne przeszkolenie z zakresu dywersji i ochrony granic. Przed wojną działał jako instruktor Związku Strzeleckiego w Głowience. We wrześniu 1939 roku, w ramach przydziału mobilizacyjnego, trafił na Posterunek Policji w Korczynie. Ewakuując się z jego obsadą trafił na Węgry (gdzie był internowany w obozie Inárc–Kakucs). W rodzinne strony zdołał powrócić w czerwcu 1940 roku. Podjął pracę w niemieckiej firmie Haider-Ginter, działającej na terenie strategicznego lotniska w Krośnie (Fliegerhorst Krosno). Pracując tam do początku 1944 roku, miał doskonały wgląd w ruchy wroga. Na skraju pól wzniósł drewniany, podpiwniczony dom. To właśnie w nim, zaledwie kilkaset metrów od bazy Luftwaffe -ryzykując życie całej rodziny - powstała betonowa skrytka, schronienie dla ludzi i konspiracyjnych materiałów. Na małym poddaszu domu Zajdla zamieszkał jeden z najważniejszych ludzi podziemnego Podkarpacia– Antoni Patla ps. „Kuna”. Była to niezwykła, pomnikowego formatu postać:
• Żołnierz 3. pułku piechoty II Brygady Legionów Polskich.
• Weteran wojen z Ukraińcami i bolszewikami (4. pułk piechoty Legionów).
• Kawaler Orderu Virtuti Militari oraz trzykrotny kawaler Krzyża Walecznych.
• Przedwojenny osadnik wojskowy na Kresach, nauczyciel i redaktor naczelny „Kuriera Nadniemeńskiego”.
• oficer rezerwy Wojska Polskiego
Po ucieczce przed sowiecką wywózką z terenów wschodnich II RP, Patla dotarł do Głowienki. Jako żołnierz Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW) scalonej z Armią Krajową, objął kluczowe stanowisko Szefa Biura Informacji i Propagandy (BIP) w Inspektoracie AK Jasło.
To właśnie w pokoiku na strychu u Zajdla, nie pokazując się nikomu za dnia, „Kuna” redagował i przygotowywał do druku legendarne, podkarpackie pisma konspiracyjne „Reduta” i „Szerszeń”. Do schowka ewakuował się tylko w chwilach zagrożenia. Więź między mężczyznami stała się tak silna, że ten poszukiwany przez gestapo oficer został ojcem chrzestnym najmłodszej córki gospodarza, Hani.
W drugiej połowie 1943 roku, gdy „Kuna” opuścił kwaterę, Jan Zajdel przyjął pod dach kolejnego uciekiniera. Był nim Eryk Holeczek – Ślązak przymusowo wcielony do Wehrmachtu (tzw. Eingedeutschte), który służył na krośnieńskim lotnisku. Holeczek sfingował wyjazd na urlop w rodzinne strony, a po dezercji z niemieckiej armii i ukrywał się w domu Zajdla. W tej niebezpiecznej kwaterze odwiedzała go młoda, lokalna nauczycielka – pani Zosia Kubit. Ta dramatyczna historia miłosna miała szczęśliwy finał: po przejściu frontu para wzięła ślub i wyjechała na Śląsk.
Najbardziej uderzającym faktem historycznym jest poziom zabezpieczenia tej komórki. Po wejściu Armii Czerwonej i wkroczeniu struktur NKWD oraz UB w domu była dokonana rewizja, która nie wyjawiła schowka. Jan Zajdel nigdy nie ujawnił swojej działalności konspiracyjnej przed nową władzą komunistyczną.
Dzięki żelaznej dyscyplinie „władza ludowa” nigdy nie wpadła na jego trop. Co więcej, tajemnica była tak głęboka, że nawet bliscy krewni Zajdla, którzy sami aktywnie walczyli w strukturach Armii Krajowej, o jego działalności i tajnej kwaterze dowiedzieli się dopiero wiele lat po wojnie od jego syna. O istnieniu betonowej skrytki wiedziało zaledwie kilka najbardziej wtajemniczonych osób w Inspektoracie.
Dziś, gdy drewniane ściany tego domu poddają się upływowi czasu i czekają na rozbiórkę, to wideo pozostaje jednym z ostatnich fizycznych dowodów na genialną logistykę i odwagę polskiego podziemia na Podkarpaciu.
PODAJ DALEJ! Ocalmy pamięć o Janie Zajdlu, Antonim Patli i cichych bohaterach z Głowienki, zanim to miejsce zniknie na zawsze z krajobrazu.