15/10/2026
"Cała sala Jerzego Połomskiego"
„– Jakim jesteś kierowcą?
– Jako kierowca chyba nie jestem zły. Od czasu mojego pamiętnego wypadku nie nadużywam teraz szybkości, zresztą przy szybkiej jeździe nie wypoczywam. Lubię jeździć samochodem i odpoczywam wtedy, kiedy mam bezpieczną prędkość.
– To znaczy jaką?
– W granicach 80–90 km/h. W Polsce nie ma potrzeby jeżdżenia z większą szybkością.
– A za granicą?
– Trzeba przestrzegać obowiązujących przepisów. Zdarzyło mi się kiedyś w Chicago zapomnieć o tym, jadąc pożyczonym od pięknej dziewczyny amerykańskim autem. Na jednym ze skrzyżowań nie wolno było skręcać w prawo przy czerwonym świetle. U nas na ogół wolno.
Przegapiłem moment, skręciłem i za chwilę słyszę i widzę z tyłu „dyskotekę”. Zatrzymali swoje auto z tyłu, podeszli do mnie, a ja nie miałem nawet ważnego prawa jazdy! Byłem na tyle zdenerwowany, że na propozycję policjantów wyjścia z samochodu źle przełączyłem automatyczną skrzynkę biegów i ruszyłem do tyłu, uderzając lekko w policyjny wóz.
W sumie nic się nie stało, ale policjanci zaczęli się denerwować. Przypomniałem sobie wtedy mój dyplom szkoły aktorskiej i zagrałem małą etiudę pt. „Pierwsze kroki Europejczyka w USA”: że taki jestem oszołomiony tym wielkim miastem, że dopiero drugi dzień pobytu, że to samochód mojej girlfriend, że w Europie to można skręcać w prawo...
W dużym stresie umysł potrafi jasno pracować! Po chwili policjantom złość minęła. Zapytali, co robię? Śpiewam. Gdzie? W klubie. Nawet ich zaprosiłem, ale nie przyszli. W każdym razie ich reakcja na całe zajście była na tyle sympatyczna, że pomyślałem sobie, że do stróżów porządku można mieć zaufanie i sympatię”.
„Motor”, nr 32 (2043), 8 sierpnia 1992 r.