Izba Pamięci Braci Morawskich w Piławie Górnej

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Kontakt: muzeum

Izba Pamięci Braci Morawskich w Piławie Górnej Jedyne takie miejsce w Polsce

Wystawy, wykłady, lekcje i wycieczki związane z tutejszą Wspólnotą Braci Morawskich i historią Piławy Górnej

Śladami wojennej historii4 sierpnia 2026 r. Piława Górna stała się miejscem niezwykłej, osobistej podróży w przeszłość. ...
09/10/2026

Śladami wojennej historii
4 sierpnia 2026 r. Piława Górna stała się miejscem niezwykłej, osobistej podróży w przeszłość. Naszą miejscowość odwiedziła pani Anna Zawidzka – córka dwojga warszawiaków przymusowo wywiezionych na roboty do ówczesnego Gnadenfrei. Wizyta miała głęboki wymiar emocjonalny i była próbą zmierzenia się z bolesną, rodzinną historią.

Z relacji pani Anny wyłania się dramatyczny obraz losów jej najbliższych. Zostali oni aresztowani podczas powstania warszawskiego w okupowanej stolicy, skąd transportem kolejowym trafili prosto do tutejszego obozu pracy przymusowej przy zakładach Atlas-Werke. Więźniowie przebywali tu w nieludzkich warunkach aż do wyzwolenia w maju 1945 r. W obozie tym więziono również dzieci.

Dzięki relacji pani Anny znamy dziś z imienia i nazwiska członków jej rodziny, którzy dzielili ten tragiczny los. Do obozu w Gnadenfrei zostali wywiezieni: Halina Ambroziak (mama pani Anny), Katarzyna Ambroziak (babcia), Antonina Królikowska (babcia), Zofia Wasiniak (siostra babci), Jerzy Królikowski (brat ojca) oraz Zofia Riedel (jego przyszła żona).

Głównym celem tej sentymentalnej podróży było odszukanie miejsc, w których cierpieli i pracowali jej bliscy. Pani Zawidzka, w towarzystwie syna oraz przyjaciółki, odwiedziła zachowane do dziś hale fabryczne przy ulicy Groszowieckiej oraz teren dawnych zakładów Zimmermanna (późniejsze ZPO „Bobo”) przy ulicy Piastowskiej. To właśnie w jednej z tych hal pracowała jej matka, Halina.

Wizyta wywołała ogromne wzruszenie, czego dowodem jest wyjątkowy wpis, jaki pani Anna pozostawiła w księdze gości:
„Trudno jest mi wyrazić radość, że miałam możliwość zobaczyć miejsce pobytu mamy w obozie pracy w czasie wojny. To było bardzo emocjonujące przeżycie. Wspomnienia mamy zobaczyłam na własne oczy. Jestem wdzięczna, że tu przyjechałam”.

To spotkanie przypomina, jak głębokie piętno wojna odcisnęła na kolejnych pokoleniach. Zachowane budynki Piławy Górnej to nie tylko architektura, ale przede wszystkim milczący świadkowie ludzkich dramatów, którzy po latach pomagają zamykać trudne rozdziały rodzinnych historii.

Wczoraj miałem ogromną przyjemność gościć u siebie najmłodszych sąsiadów zza między, czyli fantastycznych uczniów klasy ...
02/10/2026

Wczoraj miałem ogromną przyjemność gościć u siebie najmłodszych sąsiadów zza między, czyli fantastycznych uczniów klasy 1b ze Szkoła Podstawowa im. Bolesława Chrobrego w Niemczy.

Dzieciaki przyjechały do Piławy Górnej w ramach swoich „czwartkowych wyjść”.
Zaczęli od relaksu i pikniku w parku przy pałacu Gladishof, a potem odwiedzili mnie w Izbie. Opowiedziałem im o najciekawszych sekretach i historycznych ciekawostkach związanych z naszym miastem. Słuchali z wielkim zaangażowaniem!

Dziękuję klasie 1b i opiekunom za odwiedziny oraz świetną atmosferę. Do zobaczenia!

Śladami Braci MorawskichHistoria Sarepty stanowi unikalny przykład fenomenu gospodarczego i kulturowego, który narodził ...
25/09/2026

Śladami Braci Morawskich

Historia Sarepty stanowi unikalny przykład fenomenu gospodarczego i kulturowego, który narodził się z połączenia planów cesarzowej Katarzyny Wielkiej oraz etyki pracy Braci Morawskich. Założona w XVIII w. osada stała się samowystarczalnym centrum rzemieślniczo-przemysłowym, w którym opracowano m.in. recepturę popularnej w Polsce musztardy sarepskiej.

W drugiej połowie XVIII w. cesarzowa Rosji Katarzyna Wielka intensywnie poszukiwała rzetelnych osadników, którzy zdołaliby zagospodarować i zaludnić puste, południowe krańce imperium nad rzeką Wołgą. Jej uwagę przyciągnęła Wspólnota Braci Morawskich z Herrnhut, znana z doskonałej organizacji, wysokiej moralności, świetnego rzemiosła i skutecznego zarządzania.

Po dwóch latach skomplikowanych negocjacji osiągnięto kompromis. Przywódcy z Herrnhut dostrzegli w rosyjskiej ofercie idealną bazę wypadową do prowadzenia działalności misyjnej na Kaukazie i w Azji Środkowej. W 1764 r. oficjalni delegaci - Peter Konrad Fries oraz Daniel Fick - podpisali traktat z rosyjskim rządem, który zaakceptował wszystkie warunki Wspólnoty.
Już rok później, w 1765 r., nad dolny bieg Wołgi wyruszyła pierwsza, pięcioosobowa grupa pionierów. Kolejne fale emigrantów docierały na miejsce do 1771 r., a łączna liczba osadników z Herrnhut wyniosła około dwustu osób. Nowo powstałą osadę nazwano Sareptą, co było bezpośrednim nawiązaniem do biblijnej opowieści o proroku Eliaszu, któremu Bóg nakazał udać się i zamieszkać w mieście o tej samej nazwie.

Sarepta rozwijała się w błyskawicznym tempie, stając się samowystarczalnym, nowoczesnym miasteczkiem. Oprócz domów mieszkalnych, szkół i sali zebrań, w osadzie powstała imponująca infrastruktura rzemieślniczo-przemysłowa. Składały się na nią warsztaty krawieckie, tkackie, stolarskie, szewskie, kuźnie, piekarnia, rzeźnia, mydlarnia, garbarnia, a nawet nowoczesna apteka.
Równolegle rozwijało się rolnictwo i przetwórstwo, w tym liczne sady, winnice, ogrody warzywne, spichlerz oraz plantacja i fabryka tytoniu. Ogromna nadprodukcja towarów sprawiła, że Bracia Morawscy otworzyli własne hurtownie i sklepy w największych metropoliach Imperium Rosyjskiego.

To właśnie tutaj narodziła się receptura musztardy sarepskiej, która podbiła nie tylko carski dwór, ale stała się hitem eksportowym na całym świecie. Drugim flagowym produktem była sarpinka - niezwykle delikatna tkanina bawełniana. Popyt na nią był tak ogromny, że lokalna tkalnia nie nadążała z realizacją zamówień. Aby sprostać wymaganiom rynku, Bracia Morawscy otworzyli filie w okolicznych miejscowościach, dając zatrudnienie tysiącom lokalnych mieszkańców.

Sarepta wyróżniała się na tle zacofanych rosyjskich wsi i miasteczek niespotykanym pięknem i nowoczesnością. Gdy w pobliżu odkryto źródła wód mineralnych, bracia otworzyli jedno z pierwszych uzdrowisk w Rosji, oferujące nowoczesne kąpiele mineralne i borowinowe.
W miasteczku zaczęły powstawać solidne, murowane z kamienia i cegły domy kryte dachówką, wznoszone w unikalnym stylu tzw. baroku herrnhuckiego. Przestrzeń miejską uzupełniały zadbane parki, zielone skwery, czyste ulice wysadzane drzewami oraz punkty widokowe. Dobrobyt mieszkańców był widoczny na każdym kroku.

Obok sukcesu ekonomicznego Bracia Morawscy wiernie realizowali swój pierwotny cel - prowadzili intensywną działalność edukacyjną i misyjną wśród koczowniczych plemion Kałmuków oraz ludów zamieszkujących Kaukaz. Złoty wiek Sarepty trwał do 1892 r. Wówczas, za zgodą rządu rosyjskiego, parafia została formalnie przejęta przez niemiecki Kościół luterański, co zakończyło bezpośrednie zwierzchnictwo Herrnhut.

Tylko niewielka część mieszkańców zasymilowała się z nowymi strukturami. Większość zdecydowała się na emigrację do Kanady oraz Kazachstanu, gdzie zakładali nowe osady, kontynuując swoją misyjną i społeczną tradycję.

W XX w. dynamicznie rozrastające się miasto Wołgograd (w latach 1925-1961 znane jako Stalingrad) wchłonęło historyczną osadę. Dziś to miejsce funkcjonuje na mapach i w przewodnikach pod nazwą Stara Sarepta. Działa tam państwowe muzeum-rezerwat historyczno-etnograficzny, które pozwala odwiedzającym przenieść się w czasie i odkryć niezwykłe dziedzictwo Braci Morawskich.

Na grafice kolonia Braci Morawskich Sarepta, 1766 r.

Powojenne początki i pionierskie lata Ochotniczej Straży Pożarnej w Piławie Górnej Historia Ochotniczej Straży Pożarnej ...
18/09/2026

Powojenne początki i pionierskie lata Ochotniczej Straży Pożarnej w Piławie Górnej

Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Piławie Górnej nierozerwalnie wiąże się z trudnymi latami powojennej odbudowy i zasiedlania Ziem Zachodnich. Wszystko zaczęło się 16 sierpnia 1945 r., kiedy to zaledwie dwa miesiące po zakończeniu II wojny światowej na Dolny Śląsk przybyła 40-osobowa grupa repatriantów. Byli to mieszkańcy miejscowości Wilkowiecko (gmina Opatów, były powiat częstochowski). Po krótkiej tułaczce przez punkty repatriacyjne w Ząbkowicach Śląskich i Dzierżoniowie, Urząd Repatriacyjny skierował ich do gminy Zagórze - dzisiejszej Piławy Górnej.

Repatriacyjnym punktem przejściowym była lokalna restauracja, w której dla przybyłej grupy zorganizowano wyżywienie i noclegi. Dziś w tym budynku mieści się Miejski Ośrodek Kultury. Cała grupa została osiedlona na terenie gminy Zagórze (obecnie Piława Górna), głównie przy ulicach Okrzei i Sienkiewicza, natomiast pozostali znaleźli swoje miejsce w Kośminie i Przerzeczynie-Zdroju. Byli to w większości rolnicy, którzy natychmiast przystąpili do organizacji życia społeczno-gospodarczego.

Wczesną wiosną 1946 r., tuż przed rozpoczęciem masowych przesiedleń ludności niemieckiej, powołali do życia pierwszą organizację społeczną na tym terenie - Ochotniczą Straż Pożarną. W skład pierwszej 17-osobowej grupy weszli wyłącznie rolnicy. Byli to ludzie z cennym doświadczeniem i przeszkoleniem pożarniczym, które zdobyli jeszcze w swoich rodzinnych stronach w ramach tamtejszych jednostek OSP. Na czele pierwszego, historycznego Zarządu OSP stanęli jej główni organizatorzy: Bronisław Olszewski (Komendant), Stanisław Buliński (Gospodarz), Piotr Deska (Sekretarz) oraz Franciszek Floriański (Skarbnik, a zarazem pierwszy kierowca, posiadający rzadkie wówczas prawo jazdy zdobyte jeszcze przed wojną). Wśród pozostałych pionierów, którzy budowali podwaliny jednostki, znaleźli się druhowie: Józef Kluba, Wacław Słomian, Piotr Kulej, Józef Drzazga, Bolesław Włodarczyk, Wacław Bekus, Feliks Skwara, Wojciech Sorys, Mikołaj Koszak, Jan Kaczmarek, Franciszek Kopacki, Tadeusz Bauer oraz Zygmunt Woźniak.

Początkowo strażacy dysponowali dwiema remizami, przy ul. Fabrycznej oraz przy ul. Polnej. Sercem jednostki stał się budynek przy ul. Fabrycznej. Nad tamtejszym garażem znajdowały się sale, które zaadaptowano na cele szkoleniowe, zebrania oraz bogate życie kulturalno-oświatowe. Strażacy wykazali się niezwykłą inicjatywą, wystawiając spektakl teatralny o tematyce wojskowej. Mimo restrykcyjnej, powojennej cenzury, druhowie zdołali uzyskać oficjalną zgodę Wydziału Kultury i Oświaty w Dzierżoniowie. W listopadzie 1946 r. sztuka została z sukcesem zaprezentowana mieszkańcom Piławy Górnej oraz Ostroszowic.

Prawdziwy chrzest bojowy jednostka przeszła 25 kwietnia 1946 r. Nowo powstała straż ruszyła wtedy do walki z potężnym pożarem kościołów na byłym placu gen. Świerczewskiego (dzisiejszy plac Piastów Śląskich). Akcja była niezwykle dramatyczna, a po jej zakończeniu radzieckie władze wojskowe podjęły decyzję o całkowitym zamknięciu dzielnicy od ul. Fabrycznej do ul. Groszowieckiej. Wywołało to spore utrudnienia komunikacyjne, paraliżując ruch w kierunku Dzierżoniowa zarówno dla mieszkańców, jak i samych strażaków.

Lata 50. i 60. przyniosły duże zmiany organizacyjne. W 1951 r. dotychczasowy komendant, Bronisław Olszewski, awansował na stanowisko komendanta gminnego OSP (pod jego pieczę trafiły jednostki w Piławie Górnej i Przerzeczynie-Zdroju). Stanowisko naczelnika w Piławie objął Józef Kluba, którego w 1957 r. zastąpił Stanisław Pałka. To właśnie w drugiej połowie lat 50. zmienił się profil społeczny formacji. W miejsce ustępujących rolników w szeregi OSP zaczęli wstępować pracownicy lokalnych zakładów pracy. W tym okresie sprzęt gaśniczy przeniesiono również ze starej remizy przy ul. Fabrycznej do nowej, docelowej strażnicy przy ul. Polnej 5, która służy jednostce do dziś.

W latach 60. strażacy wykazali się ogromnym duchem pracy społecznej. Podjęli uchwałę o adaptacji zniszczonych murów budynku przy ul. Limanowskiego. Wszystkie prace budowlano-remontowe wykonywane były przez członków OSP w czynie społecznym. Dzięki ich zaangażowaniu powstała nowoczesna, jak na tamte czasy, świetlica, której oficjalne otwarcie nastąpiło 22 września 1963 r. Obiekt ten przez kolejne dekady służył całemu miastu jako centrum imprez noworocznych, choinkowych i uroczystości rodzinnych. Obok remizy strażacy zbudowali magazyn paliw oraz ogrodzili pobliski teren.

Postęp technologiczny jednostki rodził się w bólach. Choć w latach 60. bywały okresy, gdy do pożaru jako środka transportu wciąż używano zaprzęgu konnego (powożonego przez Józefa Lesiaka), to w 1961 r. nastąpił przełom. Dzięki pomocy Urzędu Miasta i lokalnych zakładów pracy zakupiono z demobilu wojskowego wysłużony, ale typowo pożarniczy samochód Star 20 GM. W 1968 r. Powiatowa Komenda Straży Pożarnej w Dzierżoniowie przekazała jednostce wóz bojowy GBAM ze zbiornikiem na 2000 litrów wody. Choć pojazd był już mocno wyeksploatowany, stanowił ogromne wsparcie.

Wyjątkowym i niezwykle podniosłym momentem w historii jednostki był rok 1971, kiedy to OSP w Piławie Górnej ufundowała swój własny sztandar. Oficjalna i uroczysta ceremonia jego nadania odbyła się w świetlicy Zakładów Przemysłu Jedwabniczego „Nowar” przy ul. Młynarskiej. Po zakończeniu części oficjalnej, przy dźwiękach marsza, strażacy oraz zaproszeni goście przeszli w uroczystym przemarszu do remizy zlokalizowanej przy ul. Polnej 5. Era nowoczesnego sprzętu nadeszła na dobre w latach 70. i 80., kiedy do Piławy Górnej trafiły kolejno: w 1975 r. samochód pożarniczy Star 25 typu GBAM, w 1977 r. lekki pojazd Żuk typu GM, a w 1986 r. ciężki samochód pożarniczy Jelcz typu GCBA. W połowie lat 90. jednostka osiągnęła wysoki status operacyjny S-3, dysponując trzema w pełni sprawnymi technicznie wozami bojowymi.

Przez pierwszych 50 lat swojego istnienia Ochotnicza Straż Pożarna w Piławie Górnej zapisała imponującą kartę rzetelnej służby. Druhowie interweniowali w akcjach gaśniczo-ratowniczych oraz przy likwidacji klęsk żywiołowych aż 450 razy. Do historii przeszły ich heroiczne działania podczas największych i najbardziej wymagających pożarów w regionie i kraju, m.in. w kościołach na pl. Piastów Śl., w Jelczańskich Zakładach Samochodowych, w Zakładach Radiowych „Diora” w Dzierżoniowie, a także podczas wielkich, katastrofalnych pożarów lasów w Bolesławcu oraz Kuźni Raciborskiej.

Poza bezpośrednią walką z żywiołem strażacy poświęcili 48 540 godzin roboczych w ramach 2135 zbiórek szkoleniowych i gospodarczych. Regularnie przeprowadzali kontrole przeciwpożarowe na terenie miasta, brali aktywny udział w uroczystościach państwowych i kościelnych oraz z sukcesami rywalizowali w zawodach pożarniczo-sportowych. Fundamentem tych wszystkich sukcesów byli ludzie – wieloletni działacze, których upór i oddanie kształtowały piławską straż. Na szczególną pamięć i uznanie w historii jednostki zasłużyli: Stanisław Przepiórka (wieloletni prezes zarządu OSP przez 30 lat), Stanisław Pałka (były naczelnik, który dowodził przez 23 lata), Marian Nowakowski (skarbnik przez 35 lat), Marian Migut (niezastąpiony kierowca-mechanik przez 37 lat) oraz Lucjan Luboiński i Jan Dziewic (uhonorowani tytułami członków honorowych OSP).

Obchodzony w 2026 r. jubileusz 80-lecia istnienia Ochotniczej Straży Pożarnej w Piławie Górnej to doskonały moment na refleksję nad tą niezwykłą historią ludzkiego poświęcenia, odwagi i bezinteresownej służby drugiemu człowiekowi. Przez osiem dekad zmieniały się ustroje, technologia i pokolenia, jednak niezmienna pozostała strażacka dewiza wypisana na sztandarach: „Bogu na chwałę, ludziom na pożytek”. Dziś, dysponując nowoczesnym sprzętem i profesjonalnie wyszkoloną kadrą, współcześni druhowie z dumą kontynuują dzieło swoich wielkich poprzedników – repatriantów z Wilkowiecka, dbając o bezpieczeństwo mieszkańców Piławy Górnej i z nadzieją patrząc w przyszłość kolejnych lat strażackiej służby

Od modrodruku do zaopatrzenia armiiDawny zakład produkcyjny, położony przy ul. Chrobrego 1, to jedno z ciekawszych miejs...
11/09/2026

Od modrodruku do zaopatrzenia armii
Dawny zakład produkcyjny, położony przy ul. Chrobrego 1, to jedno z ciekawszych miejsc na industrialnej mapie Piławy Górnej. Jego historia nierozerwalnie wiąże się z gwałtownym rozwojem przemysłowym regionu na przełomie XIX i XX w.

Budowę zakładu pod koniec XIX stulecia zawdzięczamy Carlowi Ferdinandowi Scholkmannowi. Po jego śmierci firmę przejął najstarszy syn, Carl Gottlieb Ferdinand Scholkmann. To właśnie pod ich skrzydłami w zakładzie funkcjonowała tradycyjna farbiarnia modrodruku (znana w regionie jako Blaudruckerei), zajmująca się barwieniem i drukowaniem tkanin na charakterystyczny, niebieski kolor. Oprócz tego fabryka słynęła z bogatego asortymentu wyrobów włókienniczych: produkowano tu m.in. obrusy, serwetki, bieżniki, koce, szlafroki, odzież dziecięcą oraz sukienki.

W 1912 r. dynamicznie rozwijający się zakład wydzierżawiono firmie Erxleben & Co., która trzy lata później wykupiła obiekt i poddała go gruntownej modernizacji. W okresie międzywojennym budynki służyły jako apretura, stanowiąc część przedsiębiorstwa E. Erxleben & Co. z główną siedzibą przy ul. Młynarskiej.

Rozpoczęcie działań wojennych i zmiana realiów gospodarczych Trzeciej Rzeszy sprawiły, że w 1943 r. budynki fabryczne zostały wydzierżawione przez Fabrykę Konserw (Landwirtschaftliche Konservenfabrik). Wiązało się to z całkowitym przebranżowieniem obiektu. Do hal sprowadzono specjalistyczne maszyny i uruchomiono produkcję konserw warzywnych na potrzeby niemieckiej armii. Do procesów technologicznych wymagane były ogromne ilości wody, dlatego zakład korzystał ze studni głębinowej zlokalizowanej na przylegającym terenie. Woda z tej samej studni zasilała również widoczny na fotografii staw, ulokowany przy zachodnim ogrodzeniu fabryki. Kiedy na przełomie lat 80. i 90. XX w. ujęcie to przejęła spółka Wodociągi i Kanalizacja, zaprzestano zasilania zbiornika.

Tuż po zakończeniu II wojny światowej w części hal kontynuowano produkcję konserw warzywnych, a równolegle uruchomiono tam Fabrykę Torebek Papierowych. Obiekt nie zapomniał jednak o swoich korzeniach. Na przełomie lat 50. i 60. XX w. dawne budynki powróciły do tradycji włókienniczych. Ulokowano w nich oddział „A” Piławskiej Fabryki Przemysłu Jedwabniczego („Nowar”), w ramach którego z sukcesem przez kolejne dekady działały nowoczesna tkalnia oraz snowalnia.

Po przemianach ustrojowych fabryka ostatecznie zakończyła swoją przemysłową działalność w 1992 r. Mimo upływu lat te unikalne zabudowania pozostają jednym z najlepiej zachowanych świadków włókienniczej potęgi dawnej Piławy Górnej.

Dopełnieniem tej opowieści jest zrealizowany w 2020 r. autorski materiał filmowy. Skupia się on na latach 1943–1945, kiedy obiekt został włączony w surową i pragmatyczną gospodarkę wojenną Trzeciej Rzeszy. Film stanowi współczesny dokument, pozwalający przyjrzeć się z bliska całemu historycznemu kompleksowi, który przetrwał tak skomplikowane i trudne dziejowe zawirowania.

Tajemnica piławskiego wzgórza Na jednym ze wzgórz Piławy Górnej znajduje się niepozorny kamienny głaz. Na jego powierzch...
04/09/2026

Tajemnica piławskiego wzgórza
Na jednym ze wzgórz Piławy Górnej znajduje się niepozorny kamienny głaz. Na jego powierzchni wykuto prosty krzyż, rok „1813” u góry oraz datę „18.X.1913” u dołu. Kim byli ludzie, którzy ponad sto lat temu pozostawili na tym kamieniu te znaki?

Pierwszy trop prowadzi do daty 18 października 1813 r. Był to decydujący dzień Bitwy Narodów pod Lipskiem – wielkiego starcia wojsk Napoleona z armiami koalicji. Dokładnie sto lat później, w październiku 1913 r., w całych Niemczech uroczyście obchodzono setną rocznicę tamtych wydarzeń, nazywanych wojnami wyzwoleńczymi. Układ dat 1813–1913 na piławskim głazie jednoznacznie wpisuje się w ten jubileusz.

Co ciekawe, sama Piława Górna oraz dawne osiedle braci morawskich – Gnadenfrei – mają z wydarzeniami z 1813 r. znacznie więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Wiosną tamtego roku pobliski Dzierżoniów (Reichenbach) stał się sercem europejskiej dyplomacji i miejscem narad antynapoleońskiej koalicji. W tym samym czasie w jednym z piławskich pałaców swoją siedzibę założył król Prus Fryderyk Wilhelm III, a tutejszą osadę odwiedził car Rosji Aleksander I wraz z pruskim ministrem Karlem Augustem von Hardenbergiem. Dla ówczesnych mieszkańców wielka polityka rozgrywała się na wyciągnięcie ręki.

Czy głaz ma bezpośredni związek z pobytem monarchów? Najprawdopodobniej upamiętnia on po prostu ogólny kontekst zwycięstwa pod Lipskiem i odzyskania niepodległości. Kluczową wskazówką jest tutaj działalność prężnego piławskiego oddziału Towarzystwa Sowiogórskiego (Eulengebirgsverein Peilau-Gnadenfrei). Organizacja ta zajmowała się turystyką i upamiętnianiem miejsc historycznych, a z archiwalnych materiałów wynika, że chętnie inicjowała wznoszenie kamiennych pomników.

Ostateczna weryfikacja fundatorów wymaga jeszcze kwerendy w dawnej lokalnej prasie lub dokumentach z 1913 r. Magię tego miejsca tworzy jednak nie tylko ukryta w kamieniu historia, ale i jego wyjątkowe położenie. Głaz spoczywa na śródpolnym uroczysku – nienaruszonej zielonej wyspie, nad którą góruje wiekowy dąb.

Choć miejsce to wydaje się odizolowane od świata i ukryte wśród pól, oferuje jedną z piękniejszych panoram w okolicy. Roztacza się z niego spektakularny widok na Wzgórze Gilowskie (Rybią Górę), Wzgórza Gumińskie (Grzybowiec), Wzgórza Bielawskie (Kluczowską Górę) oraz majestatyczne pasmo Gór Sowich. Dawny pomnik już sto lat temu był popularnym celem spacerów, do którego od dzisiejszej ulicy B. Chrobrego (dawnej Bahnhofstraße) prowadziła wygodna polna droga.

Niepozorny kamień na piławskim wzgórzu pozostaje fascynującym śladem czasów, gdy wielka historia Europy splotła się z dziejami Dolnego Śląska.

1 września 1939 r., w piątek, Niemcy rozpoczęły zbrojną agresję na Polskę, co jest powszechnie uznawane za początek II w...
01/09/2026

1 września 1939 r., w piątek, Niemcy rozpoczęły zbrojną agresję na Polskę, co jest powszechnie uznawane za początek II wojny światowej.

Atak rozpoczął się nad ranem na wielu odcinkach granicy. Jednym z najbardziej symbolicznych wydarzeń było ostrzelanie polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte przez niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein”. Tego samego dnia niemieckie lotnictwo bombardowało polskie miasta, m.in. Wieluń.

Pancernik „Schleswig-Holstein” podczas ostrzału Westerplatte, fot. IPN

Jak rzeźbiarz z Piławy Górnej stworzył sowę z bielawskiego rynkuW historii dolnośląskiego rzeźbiarstwa i przemysłu kamie...
29/08/2026

Jak rzeźbiarz z Piławy Górnej stworzył sowę z bielawskiego rynku

W historii dolnośląskiego rzeźbiarstwa i przemysłu kamieniarskiego niewiele miejsc zapisało się tak imponująco, jak Piława Górna (Ober-Peilau). To właśnie tu funkcjonowało jedno z najważniejszych przedsiębiorstw branży w całym Cesarstwie Niemieckim – Marmorwerke J. C. W. Haehnel (obecnie ul. H. Sienkiewicza 4). Choć firma słynęła z monumentalnych realizacji fasad budynków i obróbki luksusowych marmurów sprowadzanych z najdalszych zakątków Europy, lokalną tożsamość i pamięć historyczną budują często realizacje mniejsze, lecz pełne artyzmu. Jedną z nich jest rzeźba sowy zdobiąca miejską fontannę na rynku w Bielawie, wykuta z lokalnego surowca ręką mistrza Fiedlera.

Historia sukcesu piławskiego zakładu rozpoczęła się w 1847 r., kiedy mistrz kamieniarski W. Haehnel założył firmę pod nazwą „Marmorwerke J. C. W. Haehnel”. Początki były niezwykle trudne. Bloki marmuru kupowano w miejscowościach Saubsdorf (obecnie Supíkovice w Czechach) oraz Groß-Kunzendorf (obecnie Sławniowice koło Nysy). Ponieważ nie było jeszcze połączenia kolejowego, surowiec transportowano konnymi wozami na dystansie około 90 kilometrów, a jego obróbka – w tym niezwykle uciążliwe rozcinanie wielkich bloków – odbywała się w pełni ręcznie i trwała długimi tygodniami.

Przełom nadszedł w 1861 r. wraz z mechanicznym unowocześnieniem fabryki. Sprowadzone z berlińskiej firmy Borsig cztery nowoczesne traki (piły ramowe) były pierwszym tartakiem kamienia wzniesionym na terenie Niemiec. Kiedy pod koniec XIX w. tradycyjny rynek nagrobków zdominował granit, firma elastycznie zmieniła profil. Postawiła na kolorowe marmury, dekoracje wnętrz oraz zaawansowane technologie: piły diamentowe, tokarki i strugarki napędzane prądem dostarczanym przez Sowiogórski Zakład Elektryczny w Nowej Rudzie. Firma dysponowała suwnicą o udźwigu ok. 15 ton i posiadała własne kamieniołomy, stając się największym tego typu zakładem w państwie.

W 1909 r. przedsiębiorstwo przeszło w ręce berlińskiego technika Karla Teicha oraz Josefa Heina. Obok masowej produkcji luksusowych elementów fasad – jak choćby spektakularna elewacja domu towarowego w Berlinie z 1910 r. – w zakładzie prężnie rozwijała się również rzeźba artystyczna. To właśnie z tego okresu pochodzi unikalna fotografia dokumentująca narodziny rzeźby sowy przeznaczonej na fontannę w okresie międzywojennym. Choć firma Teich & Hein przetwarzała około 60 gatunków luksusowych marmurów z Włoch, Belgii, Grecji czy Szwajcarii, do wykonania tego projektu rzeźbiarz podszedł z szacunkiem dla tradycyjnych surowców regionalnych.

Monumentalny ptak nie powstał z drogiego, importowanego kruszcu, lecz został wykuty w śląskim szarym piaskowcu – materiale wytrzymałym, idealnie nadającym się do pracy w stałym kontakcie z wodą i zmiennymi warunkami atmosferycznymi.
Twórcą tego dzieła był zatrudniony w pracowni rzeźbiarz Paul Fiedler. Na zachowanym skanie archiwalnej fotografii możemy podziwiać pełnię jego rzeźbiarskiego kunsztu. Fiedler w niezwykle precyzyjny sposób oddał fakturę ptasich piór, układających się w gęste, regularne łuski na piersi i skrzydłach sowy.

Postać ptaka charakteryzuje się zwartą, lekko stylizowaną formą, nawiązującą do estetyki wczesnego modernizmu. Sowa, jako tradycyjny symbol otaczających miasto Gór Sowich oraz mądrości, została przedstawiona w monumentalnej pozie. Ptak opiera swoje potężne szpony o tarczę herbową Bielawy.

Co ciekawe, na archiwalnym zdjęciu widzimy jedynie samą rzeźbę wieńczącą obiekt. W gotowej kompozycji na placu Wolności w Bielawie sowa została posadowiona na wysokiej kolumnie. W jej głowicy artysta wyrzeźbił osiem postaci krasnoludków (odnoszących się do sudeckich legend o skrzatach z Parkowej Góry), które wspólnie podtrzymują płytę z dostojnym ptakiem.

Sam basen fontanny, postawiony na planie ośmioboku, przeszedł skomplikowaną historię. W okresie III Rzeszy jego ściany „przyozdobiono” m.in. symbolami nazistowskimi, które po zakończeniu II wojny światowej i powrocie tych ziem do Polski zostały zacementowane. Zaginęły również oryginalne miedziane, esowate podpory rzygaczy wodnych.

Mimo dziejowych zawirowań oraz migracji samej fontanny (podczas przebudowy placu pod koniec lat 70. została nieco przesunięta), dzieło rzeźbiarza Fiedlera przetrwało do dziś. Po gruntownych renowacjach w 2004 i 2018 r., sowa z zakładu Karla Teicha wciąż dumnie strzeże serca Bielawy, stanowiąc wyjątkową pamiątkę dawnego kunsztu piławskich kamieniarzy

🌿 Wspólnie z naszymi gośćmi z Czech zapraszamy na wyjątkowy Festyn Rodzinny z Braćmi Morawskimi! 🇨🇿🇵🇱
20/08/2026

🌿 Wspólnie z naszymi gośćmi z Czech zapraszamy na wyjątkowy Festyn Rodzinny z Braćmi Morawskimi! 🇨🇿🇵🇱

Odkryj historię cudu nad Wisłą! Zapraszamy na wystawę „Bitwa Warszawska. Stulecie zwycięstwa”, którą można oglądać do ko...
14/08/2026

Odkryj historię cudu nad Wisłą!

Zapraszamy na wystawę „Bitwa Warszawska. Stulecie zwycięstwa”, którą można oglądać do końca sierpnia w kościele św. Marcina przy ul. H. Sienkiewicza.
Co na Ciebie czeka?
• Kulisy wojny polsko-bolszewickiej opisane przez ekspertów z Muzeum Wojska Polskiego.
• Zdjęcia unikalnych zabytków oraz archiwalne kadry z 1920 roku zaprezentowane na planszach.
• Najważniejsze fakty i sylwetki bohaterów.
Wstęp wolny.

Nie przegap szansy na spotkanie z historią Polski!

Adres

Pl. Piastów Śląskich 4/19
Piława Gorna
58-240

Godziny otwarcia

Wtorek 10:00 - 16:00
Środa 10:00 - 16:00
Czwartek 10:00 - 16:00
Piątek 10:00 - 16:00
Sobota 10:00 - 16:00

Telefon

+48517665132

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Izba Pamięci Braci Morawskich w Piławie Górnej opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Muzeum

Wyślij wiadomość do Izba Pamięci Braci Morawskich w Piławie Górnej:

Skróty

Udostępnij

Kategoria