22/10/2026
🕯️ŚWIATEŁKO PAMIĘCI DLA RYSZARDA FILIPSKIEGO w V rocznicę śmierci.
Są ludzie, o których pamięta się nie dlatego, że tak wypada, ale dlatego, że pozostawili w naszym życiu trwały ślad. Są znajomości, które z biegiem lat nabierają jeszcze większej wartości, i są słowa, które pozostają w sercu długo po tym, gdy ich autora zabraknie.
Dziś mija pięć lat od śmierci Ryszarda Filipskiego — wybitnego aktora, człowieka o niezwykłej osobowości, naszego Kolegi, Przyjaciela i Członka Honorowego Stowarzyszenie Hubalczycy 1939-1940.
Jako prezes naszego Stowarzyszenia co roku przyjeżdżam do Żukowa, by zapalić światełko pamięci na Twoim grobie. Przyjeżdżam nie z obowiązku, lecz z potrzeby serca. W miejscu, które sam wybrałeś na swój ostatni odpoczynek, w ciszy i spokoju, zatrzymuję się na chwilę, by wrócić myślami do wspólnych spotkań, rozmów i chwil, które na zawsze pozostaną częścią naszej historii.
Dziś jestem tutaj razem z Lusią Ogińską. Wspominamy Cię, Ryszardzie, z szacunkiem, wzruszeniem, ale również z uśmiechem. Bo przecież pamięć o zmarłym Przyjacielu nie musi być wyłącznie smutna. Powinna być także pełna życia, ciepła i wdzięczności za to, że nasze drogi kiedyś się skrzyżowały.
Dla mnie na zawsze pozostaniesz filmowym Hubalem.
Twoja kreacja majora Henryka Dobrzańskiego w filmie „Hubal” Bohdana Poręby była czymś znacznie więcej niż znakomitą rolą aktorską. Stałeś się dla wielu Polaków twarzą legendarnego dowódcy, symbolem niezłomności, honoru i wierności Ojczyźnie. Potrafiłeś nadać tej postaci niezwykłą siłę i autentyczność, dzięki którym historia Hubala przemawiała do kolejnych pokoleń.
Dla nas, ludzi skupionych wokół tradycji Hubalczyków, miało to szczególne znaczenie. Byłeś kimś więcej niż aktorem, który wcielił się w postać naszego Bohatera. Byłeś człowiekiem, którego mogliśmy poznać osobiście, zaprosić do naszego grona i z dumą nazywać Członkiem Honorowym naszego Stowarzyszenia.
I właśnie za to jestem Ci wdzięczny.
Ryszardzie, byłeś człowiekiem wyrazistym, niepokornym, o własnym spojrzeniu na Polskę i jej historię. Nie zawsze wybierałeś najłatwiejsze słowa, nie zawsze szedłeś drogą, którą podążali inni. Budziłeś emocje, prowokowałeś do myślenia i pozostawałeś wierny własnym przekonaniom. Taki właśnie byłeś — nietuzinkowy, zapadający w pamięć, niemożliwy do pomylenia z kimkolwiek innym.
Nie trzeba zgadzać się ze wszystkim, co mówi drugi człowiek, by docenić jego dorobek, charakter i odwagę bycia sobą. Ja nie wstydzę się naszej znajomości. Przeciwnie — jestem dumny, że mogłem Cię poznać, spotykać się z Tobą i mieć Cię wśród naszych Stowarzyszeniowych Kolegów.
Są jednak wspomnienia, które szczególnie mocno pozostają w sercu. Jedno z nich wraca do mnie dzisiaj z wyjątkową siłą.
Pamiętasz, Ryszardzie, dzień, kiedy po raz ostatni wyszedłeś z domu i spotkała Cię niespodzianka, której chyba zupełnie się nie spodziewałeś?
Przyjechali ludzie w mundurach. Zmęczeni po ponad dwustukilometrowym rajdzie konnym, po całonocnej warcie przy szańcu majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Przyjechali do Ciebie, żeby spędzić z Tobą czas, porozmawiać, uścisnąć Ci dłoń i po prostu być razem.
Nie było w tym niczego na pokaz. Była serdeczność, szacunek i potrzeba spotkania z człowiekiem, który zajmował ważne miejsce w naszej wspólnej historii.
Jako prezes Stowarzyszenia byłem dumny z tej chwili. Bo właśnie takie spotkania pokazują, czym jest prawdziwa więź. Mundury, rajdy, warty i uroczystości są ważne, ale ich sens najpełniej objawia się wtedy, gdy za nimi stoją ludzie, którzy pamiętają o sobie nawzajem.
Dzisiaj tamto spotkanie jest już wspomnieniem. Ale wspomnieniem pięknym, żywym i wartym przekazywania kolejnym pokoleniom. Dopóki będziemy o nim opowiadać, dopóty pozostanie częścią naszej historii.
I są jeszcze Twoje słowa, których nie zapomnę.
Pamiętam, jak stanąłeś przed nami wyprostowany i powiedziałeś:
„Jeszcze się tej Polsce przydacie”.
Ryszardzie, te słowa wciąż we mnie są.
Jako prezes Stowarzyszenia Hubalczycy 1939–1940 czuję odpowiedzialność za pamięć o majorze Hubalu i jego żołnierzach. Za to, by historia nie stała się jedynie datą w kalendarzu, a patriotyzm pustym słowem wypowiadanym podczas uroczystości. Chcę, abyśmy nadal potrafili spotykać się, służyć pamięci i przekazywać młodszym pokoleniom wartości, które przetrwały najtrudniejsze czasy.
Twoje słowa traktuję jako wyraz wiary w nas i w sens tego, co robimy. Dlatego nadal działamy, nadal rozwijamy Izba Pamięci mjr. Hubala i Kawalerii Polskiej w Poświętnem. Nadal przyjeżdżamy na Szaniec Hubala w Anielinie, nadal pełnimy warty, nadal przypominamy o Hubalu. I nadal pamiętamy o Tobie.
Dziś, stojąc nad Twoim grobem, nie chcę mówić wyłącznie o przemijaniu. Chcę przede wszystkim podziękować.
Za Twojego Hubala. Za Twoją obecność w historii naszego Stowarzyszenia. Za spotkania, rozmowy i wspomnienia, które pozostaną z nami na zawsze.
Dziękuję Ci za to, że mogłem Cię poznać. Że mogłem podać Ci rękę nie tylko jako prezes Stowarzyszenia, ale przede wszystkim jako człowiek. Że mogłem doświadczyć tej szczególnej więzi, która rodzi się ze wspólnego szacunku dla historii i ludzi, którzy ją tworzyli.
Dziś zapalam to symboliczne światełko pamięci w ciszy, z szacunkiem i wdzięcznością. A w sercu zabieram ze sobą wszystkie te chwile, których nie odbierze nam upływający czas.
Spoczywaj w pokoju.
Cześć Twojej pamięci, Ryszardzie Filipski. Niech pamięć o Tobie trwa — w naszych sercach, w historii polskiego kina i w pamięci kolejnych pokoleń, dla których zawsze będziesz miał twarz Hubala.
Prezes Stowarzyszenia Hubalczycy 1939–1940
Tomasz Łumiński