14/10/2026
„Ostatni seans filmowy” – kino „Krakus” 🎥
Tytuł kultowego filmu z 1971 roku przywodzi na myśl sytuację, która miała miejsce w Pruszczu późną zimą 1998 roku. Wtedy to, dokładnie z końcem lutego, zakończyło swoją historię kultowe kino „Krakus”, działające nieprzerwanie od 1949 roku.
„Krakus” był jednym z tych miejsc, z którymi chyba każdy mieszkaniec miasta mógłby połączyć jakieś wspomnienia: pierwsze filmy, pierwsze randki… Kino mieściło się w budynku przedwojennego hotelu „Prauster Hof”. Po nieudanych próbach przejęcia obiektu w celu kontynuowania działalności hotelarskiej postanowiono przekształcić dawną salę bankietową w salę kinową.
Jak na ówczesną liczbę mieszkańców Pruszcza widownia wydawała się całkiem spora. Mieściła 14 rzędów, w każdym przeważnie po 13–14 miejsc, co dawało łącznie niemal 200 miejsc. Kino było jednak w tamtych czasach jedną z nielicznych rozrywek, jeśli nie jedyną regularnie dostępną dla mieszkańców. Nic więc dziwnego, że „Krakus” cieszył się ogromnym zainteresowaniem.
Głód filmowych wrażeń przyciągał Pruszczan niezależnie od tego, że w pierwszych latach działalności wyświetlano głównie filmy z tak zwanych demoludów, czyli państw bloku socjalistycznego. Zdarzało się, że nie wszyscy chętni zdobywali upragniony bilet, a kolejka do kasy wiła się niekiedy aż do dzisiejszego Placu Wyzwolenia.
Wszyscy, którym dane było jeszcze chodzić do „Krakusa”, zapewne pamiętają trzy gabloty umieszczone na ścianie budynku od strony ulicy Grunwaldzkiej. Od lewej do prawej znajdowały się w nich fotosy filmowe oraz zapowiedzi kolejnych projekcji i repertuar na bieżący miesiąc. W programie podawano tytuł filmu, kraj produkcji oraz, co denerwowało wielu młodych kinomanów, ograniczenia wiekowe.
W środkowej gablocie można było oglądać fotosy z filmów, które miały dopiero wejść do repertuaru. Z czasem trafiały one do trzeciej gabloty, stając się zapowiedzią aktualnie wyświetlanych produkcji. Nad gablotami wisiał i rozświetlał ulicę nieodżałowany neon z napisem „Kino Krakus”.
W czasach tak zwanej odwilży, to znaczy od 1956 roku, kultura zaczęła otwierać się również na propozycje z krajów zachodnich. Zmiany te dotyczyły także kina. Gdy pojawiały się zapowiedzi zachodnich produkcji, wiadomo było, że po upragniony bilet trzeba będzie ustawić się w kolejce znacznie wcześniej.
Z czasem „Krakus” zaczął myśleć również o najmłodszych widzach. W repertuarze pojawiły się niezwykle popularne „Poranki”. Było to godzinne pasmo filmów rysunkowych, których zwykle nie pokazywano w telewizyjnej „Dobranocce”. W pruszczańskim „Krakusie” „Poranki” odbywały się raz w tygodniu, w niedziele o godzinie 11:00 i cieszyły się ogromną popularnością. Przyjście pod kino tuż przed seansem zazwyczaj nie miało sensu - bilety były już wyprzedane.
Co odważniejsi rodzice zostawiali swoje pociechy same w kinie, idąc w tym czasie na ciastko i kawę, czy to do „Miłej” czy „Maleńkiej”.
W latach 70. kierownictwo kina postanowiło poszerzyć ofertę i rzez kilka lat odbywały się tam również seanse Dyskusyjnego Klubu Filmowego, popularnie zwanego DKF-em. Pokazy te różniły się od zwykłych seansów nie tylko repertuarem - prezentowano zazwyczaj filmy z najwyższej półki - lecz także tym, że po projekcji odbywały się dyskusje na temat obejrzanego właśnie filmu.
Osobliwością kina „Krakus” była kwestia toalet. Pruszczańscy kinomani korzystali z publicznego szaletu, który znajdował się niegdyś na podwórzu obok kina, w miejscu, gdzie dziś mieści się parking. Aby z niego skorzystać, trzeba było wyjść na zewnątrz, a następnie wrócić tymi samymi drzwiami, którymi po seansie opuszczało się salę. Nieraz bywało, że młodzież umawiała się, że ktoś wyjdzie niby do toalety zaraz na początku filmu, albo nawet w trakcie obligatoryjnej Kroniki Filmowej, po czym wróci na salę w towarzystwie kilku dodatkowych osób!
Mniej więcej od połowy lat 80. nad kinami zaczęły gromadzić się coraz ciemniejsze chmury. Nie miało to związku ani z brakiem zainteresowania filmem, ani z działaniami władz politycznych. Kino zaczęło przegrywać z rozwojem techniki, a konkretnie z popularnością kaset wideo.
Fascynacji możliwością oglądania filmów we własnym domu nie przeszkadzał fakt, że system VHS był daleki od doskonałości, a jakość obrazu na wielokrotnie odtwarzanych taśmach pozostawiała jeszcze więcej do życzenia. Sale kinowe, w tym również ta w naszym „Krakusie”, stawały się coraz bardziej puste. Notorycznie niedofinansowane instytucje kultury nie były już w stanie utrzymywać kin, których widownie stopniowo pustoszały.
Ostatecznie podjęto decyzję o zamknięciu naszego kina z końcem lutego 1998 roku. W prasie wybrzeżowej ostatnia zapowiedź seansu w „Krakusie” ukazała się na dzień 28 lutego. Wyświetlonym wówczas filmem była amerykańska produkcja „Gra” z 1997 roku, z Michaelem Douglasem w roli głównej.
W Pruszczu działało jeszcze jedno kino - mieszczące się w budynku Klubu Oficerskiego „Ikar”. Przetrwało ono nieco dłużej, ale panowały tam inne stosunki własnościowe.
I tak przez ponad 20 lat tak prężnie rozwijające się miasto jak Pruszcz pozostawało bez własnego kina.
Rysunek: Martyna Hołda