18/09/2026
Czas nagonić zaległości. Chociaż tematów do ogarnięcia jest tak dużo, że istnieje obawa iż nigdy się z tego nie wygrzebiemy 🤣
Temat karty technologicznej, dla projektantów modeli kartonowych, jest nadal otwarty, ale trzeba z tym wreszcie ruszyć.
Zanim powstanie typowa karta, proponuję na początek, cykl postów z objaśnieniami i komentarzami. Tak żeby było wiadomo zeszczym się to je.
Na początek proponuję tę nieszczęsną:
GRUBOŚĆ OBRYSÓW CZĘŚCI.
Wiadomo, że wszyscy krzyczą, że "jak najcieńsza", albo "najlepiej wcale". OK, jest to jakiś głos, ale nie zawsze się da, a wręcz czasem nie można tak zrobić, i obrys jest potrzebny.
A dlaczego ten obrys może mieć minimum 0,1mm? Bo tak wynika z technologii druku.
Wszystko rozbija się o tak zwaną liniaturę rastra, czyli ilość punktów drukarskich na cal (tzw. lpi -> lines per inch). Nas interesuje zakres miedzy 150-200lpi. Przekładamy to na prostą arytmetykę: gdy podzielimy 25mm przez ilość linii, da nam to grubość najmniejszej możliwej linii/obiektu do wydrukowania. Czyli mamy zakresy od 0,16(6)mm do 0,125mm.
No dobra, ale przecież mówimy o obowiązkowym stosowaniu 0,1mm a to jest mniej niż podany zakres.
I tu wkraczamy w niuanse poligrafii. Mocno upraszczając, i tak na chłopski rozum: ciągła linia, o składowych koloru C: 0; M: 0; Y: 0; B: 100, będzie traktowana, w procesach przygotowania i do samego druku, jako właśnie punkt rastrowy, mieszczący się właśnie w tym zakresie. Jako ciekawostkę tylko dodam, że związane jest to z tzw. "przyrostem punktu rastrowego" w czasie druku, ale to już zupełnie inny wykład.
A dlaczego kategorycznie nie można stosować popularnego "OBRYSU WŁOSOWEGO"?
Bo taki obrys fizycznie nie istnieje(sic!).
Geneza powstania obrysu włosowego wzięła się z samych początków programów graficznych, do zaznaczania obiektów o bardzo jasnej kolorystyce, które zlewały się z tłem pulpitu. Z założenia ten obrys ma zawsze grubość 1 piksela na ekranie (dokładnie tyle samo co tzw. PROWADNICE), bez względu na powiększenie. Dlatego też każdy program graficzny, przy próbie ustalenia fizycznej grubości, zupełnie inaczej to interpretuje, według własnego uznania. Dochodzi często do nadinterpretacji, i potrafi wygenerować wymiar poniżej setnych milimetra, co jest fizycznie nie do wydrukowania.
Słyszałem już głosy, że na drukarkach domowych, taki obrys jest drukowany i wychodzi dość gruby. Tak. Faktycznie tak jest. Tylko, że drukarki domowe/biurkowe, nigdy nie drukują faktycznego pliku (tzw. PostScriptu) a interpretacje podglądu, która jest zależna od przeglądarki. Ot taka "patologia" druku "domowego".
Dlaczego ten temat jest taki ważny?
Bo przekłada się to bezpośrednio na pasowalnośc/sklejalność modeli.
Jeżeli w procesie przygotowania do druku, waloryzacji, malowania, grafik zaczyna poprawiać grubości obrysów, to z automatu zmienia geometrie modelu.
Prosty przykład: Jeżeli w okręgu o średnicy 20mm (obwód = 62,83mm) dodamy 0,1mm obrysu, to automatycznie zwiększamy jego średnicę o 0,2mm. A to na obwodzie da nam przyrost 0,63mm(!) (obwód = 63.46). Czyli biorąc nawet poprawki na dodanie obrysu, spowoduje nam brak na długości oklejki rzędu 0,5mm(!) a to już dużo. A mówimy o prostym kółku. Co się wydąży gdy segment będzie miał bardziej skomplikowany kształt?? A to i tak jest mocno uproszczony schemat.
Kwestie utrudnień związanych z pracami graficznymi przemilczę, bo to osobny temat.
Już wiecie dlaczego szlak mnie trafia, gdy po raz kolejny dostaję model z OBRYSEM WŁOSOWYM?
Na następny raz, weźmiemy sobie na tapet PALETY BARWNE.