Modele kartonowe

Wskazówki dojazdu

Modele kartonowe Galeria modeli kartonowych i rekonstrukcji cyfrowych starych wydań.

Dziś coś z zupełnie inne beczki:"Na zamówienie" tekstura do kółeczka...Pewnie i można lepiej, ale tyle wystarczy.Ogłosze...
21/10/2026

Dziś coś z zupełnie inne beczki:

"Na zamówienie" tekstura do kółeczka...
Pewnie i można lepiej, ale tyle wystarczy.

Ogłoszenia parafialne:

Powoli wracamy do F4U Corsair i Latarni Stilo (Stilo jest już przetestowane, przez niezależnych sklejaczy). Jaszcz Starachowicki jest znowu zawieszony, bo wreszcie mamy kontakt, prawie bezpośredni, z rodziną Wojtka, i może uda się odzyskać pliki źródłowe.

Kilka małych poprawek w stateczniku F4U Corsair z mM. Tak chyba jest bardziej bliskie oryginałowi, bez nadmiernych zmian...
09/10/2026

Kilka małych poprawek w stateczniku F4U Corsair z mM. Tak chyba jest bardziej bliskie oryginałowi, bez nadmiernych zmian w stosunku do wycinanki. Zostało domalować jakieś fajne popychacze do sterów i trymerów.

Przez jakiś czas będzie tu trochę chaotycznie, bo w realizacji jest kilka projektów równolegle: Latarnia Stilo, jest już...
05/10/2026

Przez jakiś czas będzie tu trochę chaotycznie, bo w realizacji jest kilka projektów równolegle: Latarnia Stilo, jest już po testach, dwóch niezależnych modelarzy, i czeka na wprowadzenie uwag i poprawek. Jaszcz Starachowicki, jest już po inwentaryzacji części i wstępnym rozłożeniu na arkuszach, a układ plam kamuflażu na bieżąco jest dostosowywany do dostępnych zdjęć.

Jednak tematem głównym dzisiejszego wpisu jest F4U Corsair z mM.

Wreszcie po procesie inżynierii wstecznej, udało się skompletować wszystkie części, uzupełnić tekstury i na czasie dojdą brakujące detale, których zabrakło w oryginalnym opracowaniu. Pozostał temat dopasowania właściwych national insignia, no ale to bardziej formalność niż jakiś problem. Podsumowując: widać już światełko w tunelu ;-)

Okazuje się, że projekty Wojtka Cięciwy, często są tylko szkicami do dalszych prac. Takim szkicem jest właśnie Jaszcz St...
28/09/2026

Okazuje się, że projekty Wojtka Cięciwy, często są tylko szkicami do dalszych prac. Takim szkicem jest właśnie Jaszcz Starachowicki. Trzeba zduplikować powtarzające się elementy, czasem dorobić brakującą część i to wszystko rozsądnie upchnąć na arkuszach.. Nic to, jak mawiał Pan Wołodyjowski, i jedziemy dalej.

Moi drodzy.Dziś bardzo wyjątkowy wpis, bo nie dotyczy bezpośrednio projektowania, waloryzowania jak i samych modeli, a b...
24/09/2026

Moi drodzy.
Dziś bardzo wyjątkowy wpis, bo nie dotyczy bezpośrednio projektowania, waloryzowania jak i samych modeli, a bardziej chodzi o idę, inicjatywę propagowania modelarstwa w śród dzieciaków i młodzieży.
Dożyliśmy smutnych czasów, że dzieciaki wolą spędzać całe dnie z ekranem przy nosie, niż zająć się czymś bardziej konstruktywnym.

Jakiś czas temu, mój kolega modelarz, stworzył Fundacjawmikroskali.

Jej celem statutowym jest promocja modelarstwa w śród dzieci i młodzieży, przez prowadzenie zajęć, warsztatów, pokazów, wystaw, a w przyszłości także czegoś na kształt społecznych modelarni, gdzie każdy będzie mógł przyjść i zbudować swój model.

Ale do celu.

Fundacja, żeby mogła funkcjonować, potrzebuje funduszy. A te nie biorą się znikąd.
Założeniem fundacji nie jest też "żebractwo", chociaż sponsorzy są bardzo mile widziani, a pozyskiwaniem pieniędzy z działalności, nazwijmy ją w uproszczeniu, "komercyjnej".

I tu sedno sprawy.

Od jakiegoś czasu tak Modele kartonowe, jak i drugi projekt Lakiernia czołgów Różowy Słonik w raz z Fundacjawmikroskali przygotowujemy cykl odpłatnych pokazów, połączonych z aktywnymi warsztatami z rożnych technik modelarskich i stosowania narzędzi, w celu pozyskania środków na działalność statutową.
Projekt jest w początkowej fazie, choć mocno zaangażowany, i brakuje mu rozgłosu.

OGROMNA PROŚBA:

Polubcie profil Fundacjawmikroskali, podawajcie go dalej, mówcie o tym swoim znajomym. To nic nie kosztuje, a dramatycznie zwiększa zasięg informacji. W dalszej perspektywie pozwala ruszyć i zdobyć fundusze na dalszą działalność. Bo w dzisiejszych czasach, bez pieniędzy, opierając się tylko na dobrych chęciach, zapale oraz nawet ciężkiej pracy, daleko się nie zajedzie.

Od tego też po części zależy, co z naszym hobby stanie się dalej, gdy zabraknie młodych adeptów.

Czas nagonić zaległości. Chociaż tematów do ogarnięcia jest tak dużo, że istnieje obawa iż nigdy się z tego nie wygrzebi...
18/09/2026

Czas nagonić zaległości. Chociaż tematów do ogarnięcia jest tak dużo, że istnieje obawa iż nigdy się z tego nie wygrzebiemy 🤣

Temat karty technologicznej, dla projektantów modeli kartonowych, jest nadal otwarty, ale trzeba z tym wreszcie ruszyć.

Zanim powstanie typowa karta, proponuję na początek, cykl postów z objaśnieniami i komentarzami. Tak żeby było wiadomo zeszczym się to je.

Na początek proponuję tę nieszczęsną:

GRUBOŚĆ OBRYSÓW CZĘŚCI.

Wiadomo, że wszyscy krzyczą, że "jak najcieńsza", albo "najlepiej wcale". OK, jest to jakiś głos, ale nie zawsze się da, a wręcz czasem nie można tak zrobić, i obrys jest potrzebny.

A dlaczego ten obrys może mieć minimum 0,1mm? Bo tak wynika z technologii druku.
Wszystko rozbija się o tak zwaną liniaturę rastra, czyli ilość punktów drukarskich na cal (tzw. lpi -> lines per inch). Nas interesuje zakres miedzy 150-200lpi. Przekładamy to na prostą arytmetykę: gdy podzielimy 25mm przez ilość linii, da nam to grubość najmniejszej możliwej linii/obiektu do wydrukowania. Czyli mamy zakresy od 0,16(6)mm do 0,125mm.
No dobra, ale przecież mówimy o obowiązkowym stosowaniu 0,1mm a to jest mniej niż podany zakres.
I tu wkraczamy w niuanse poligrafii. Mocno upraszczając, i tak na chłopski rozum: ciągła linia, o składowych koloru C: 0; M: 0; Y: 0; B: 100, będzie traktowana, w procesach przygotowania i do samego druku, jako właśnie punkt rastrowy, mieszczący się właśnie w tym zakresie. Jako ciekawostkę tylko dodam, że związane jest to z tzw. "przyrostem punktu rastrowego" w czasie druku, ale to już zupełnie inny wykład.

A dlaczego kategorycznie nie można stosować popularnego "OBRYSU WŁOSOWEGO"?
Bo taki obrys fizycznie nie istnieje(sic!).
Geneza powstania obrysu włosowego wzięła się z samych początków programów graficznych, do zaznaczania obiektów o bardzo jasnej kolorystyce, które zlewały się z tłem pulpitu. Z założenia ten obrys ma zawsze grubość 1 piksela na ekranie (dokładnie tyle samo co tzw. PROWADNICE), bez względu na powiększenie. Dlatego też każdy program graficzny, przy próbie ustalenia fizycznej grubości, zupełnie inaczej to interpretuje, według własnego uznania. Dochodzi często do nadinterpretacji, i potrafi wygenerować wymiar poniżej setnych milimetra, co jest fizycznie nie do wydrukowania.

Słyszałem już głosy, że na drukarkach domowych, taki obrys jest drukowany i wychodzi dość gruby. Tak. Faktycznie tak jest. Tylko, że drukarki domowe/biurkowe, nigdy nie drukują faktycznego pliku (tzw. PostScriptu) a interpretacje podglądu, która jest zależna od przeglądarki. Ot taka "patologia" druku "domowego".

Dlaczego ten temat jest taki ważny?
Bo przekłada się to bezpośrednio na pasowalnośc/sklejalność modeli.
Jeżeli w procesie przygotowania do druku, waloryzacji, malowania, grafik zaczyna poprawiać grubości obrysów, to z automatu zmienia geometrie modelu.
Prosty przykład: Jeżeli w okręgu o średnicy 20mm (obwód = 62,83mm) dodamy 0,1mm obrysu, to automatycznie zwiększamy jego średnicę o 0,2mm. A to na obwodzie da nam przyrost 0,63mm(!) (obwód = 63.46). Czyli biorąc nawet poprawki na dodanie obrysu, spowoduje nam brak na długości oklejki rzędu 0,5mm(!) a to już dużo. A mówimy o prostym kółku. Co się wydąży gdy segment będzie miał bardziej skomplikowany kształt?? A to i tak jest mocno uproszczony schemat.

Kwestie utrudnień związanych z pracami graficznymi przemilczę, bo to osobny temat.

Już wiecie dlaczego szlak mnie trafia, gdy po raz kolejny dostaję model z OBRYSEM WŁOSOWYM?

Na następny raz, weźmiemy sobie na tapet PALETY BARWNE.

Zmiany organizacyjne, miejmy nadzieje wyjdą na dobre, i przyspieszą realizację wszystkich projektów. Po przemyśleniu, na...
09/09/2026

Zmiany organizacyjne, miejmy nadzieje wyjdą na dobre, i przyspieszą realizację wszystkich projektów. Po przemyśleniu, na pierwszy ogień pójdzie Jaszcz Starachowicki.
Dzięki uprzejmości kolegi modelarza, doszło kilka zdjęć referencyjnych, które spowodowały małą burzę. Bo teraz mamy do wyboru aż 3(sic!) rodzaje kamuflażu: "wężykowy", "szachownicowy" i "japoński". Na razie skupiamy się na tym, od którego projekt ruszył, czyli "wężykowym". W przyszłości, dorobienie reszty rodzajów nie powinno nastręczać trudności. A każdy sobie wybierze, który pasuje do jego wizji i projektu.

Z nowych zdjęć udało się ostatecznie ustalić przebieg "wężyków" dla lewej burty, tyłu i przodu przyczepy. Pozostaje prawa burta, ale tam wzór zdeterminują pozostałe strony.

To na razie tylko szkic przebiegu "plam" i ostatecznie ich kształt będzie bliższy oryginalnym. Po prostu to taka wersja robocza.

Zmiany. Zmiany. Zmiany.Rozdzielamy tematy zawodowe od tematów hobbystycznych. Mniej postów, ale więcej esencji. Trzeba s...
03/09/2026

Zmiany. Zmiany. Zmiany.
Rozdzielamy tematy zawodowe od tematów hobbystycznych. Mniej postów, ale więcej esencji. Trzeba się rozwija i iść z duchem czasu.

Posty branżowe idą do kosza. Życie po raz kolejny zweryfikowało, że próby kruszenie betonu nie mają sensu, szkoda na to czasu i energii.

Może i będzie mniej obserwujących, ale nie o to w tym chodzi ;-)

Najbliższe plany:
· Stilo (MK)
· Corsaire (mM)
· Bf109E (mM)
· Jaszcz Strachowice (Wojtka Cięciwy)
· Pozostałe zobowiązania około kartonowe.
· … i coś ekstra ;-)

To teraz coś z zupełnie innej beczki ;-)Kilka lat temu, zaczęła powstawać kolekcja prostych latarń morskich w skali 1:25...
02/09/2026

To teraz coś z zupełnie innej beczki ;-)

Kilka lat temu, zaczęła powstawać kolekcja prostych latarń morskich w skali 1:250 z serii "Paper Shipwright" Davida Hathawaya. Według dość specyficznego klucza, ale to zostanie zagadką jakiego ;-)

Urodził się wtedy pomysł, że warto by mieć też latarnie z rodzimego wybrzeża.

Na pierwszy ogień poszła latarnia Stilo. Projekt został ucharakteryzowany na wycinanki Davida, żeby tworzyć spójną całość kolekcji. Ostatnio został odgrzebany, i może to moment na dokończenie?

Modelik jest bajecznie prosty, a jedyną dokumentacją, po za zdjęciami, była pamiątkowa karta pocztowa.

W zamyśle ma to być prosta zabawka na jeden wieczór.

A może ktoś chce się pobawić w sklejacza testowego? Projekt na pewno wymaga korekt, ale notoryczny brak czasu, odsuwa je na plan dalszy.

Na chwilę obecną brakuje jeszcze instrukcji, ale to chyba nie będzie wielka przeszkodą do sklejenia testowego.

Adres

Radków

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Modele kartonowe opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria