19/09/2026
Po wygranym boju o Sieraków, Grupa Operacyjna Kawalerii gen. Abrahama miała w dalszym ciągu nacierać w kierunku południowo-wschodnim – na osi marszu był mocno obstawiony zakład dla ociemniałych w Laskach. W czasie walk o Laski do gen. Abrahama zaczęły docierać meldunki, że Niemcy przerzucają w ten rejon gros swoich sił. Wobec powyższego dowództwo GOK zdecydowało się przerwać natarcie na Laski i uderzyć na kierunku północnym.
19 września był dniem chwały dla 14 Pułku Ułanów. Ułani Jazłowieccy, jako pierwszy oddział Armii "Poznań", przebił się do Warszawy. Pułk miał wraz z 15 Pułkiem Ułanów, wykonać dzienne uderzenie rozpoznawcze pomiędzy Wólką Węglową i Dąbrową, ale obydwa pułki parły do jak najszybszego działania i ostatecznie poszły osobno. Wraz z tymi oddziałami maszerowały pomniejsze grupki innych pułków (9 p.uł. oraz 7 psk), które po bojach w Sierakowie i Laskach nie dołączyły do swoich macierzystych jednostek. Lwowscy Ułani maszerowali w kierunku płn.-wsch. W okolicy gajówki Sieraków wysłane patrole powróciły z informacją, iż m. Dąbrowa obsadzona jest przez jednostki pancerne. Płk. Godlewski nakazał dalszy marsz w kierunku wschodnim, wzywając na odprawę dowódców szwadronów. Prawdopodobnie właśnie wtedy narodził się pomysł przebicia w szyku konnym, gdyż do pułku nie dołączyły działka ppanc. i CKMy zaangażowane w walce o Laski. Ok. godz. 15 pułk dotarł na lizjerę lasu w okolicy uroczyska Łuże Leśne/Pogórze Leśne. Stąd oddziały wyruszyły do szarży. Cały pułk prowadził por. Marian Walicki, dowódca 3 szwadronu. Po 3 szwadronie najprawdopodobniej szarżowały kolejno: 1 - sztandarowy w tym dniu, 2 oraz 4 (relacje są sprzeczne co do kolejności poszczególnych szwadronów). W czasie szarży został ranny kpr. Feliks Maziarski, który dzierżył opiekę nad sztandarem, ale zdołał go przekazać kpr. Czechowi, który dowiózł znak pułkowy do Warszawy. W literaturze przyjęło się, iż w ataku poległo ok. 105 Jazłowiaków, ale bez wątpienia jest to liczba wszystkich ułanów których nie doliczono się 20 września na terenie CIWF na Bielanach. Należy pamiętać, że już w czasie boju pod Sierakowem dynamika walk była tak duża, że nie prowadzono na bieżąco list poległych, a po samej szarży ułani rozproszyli się w wielu kierunkach i dołączali do pułku w kolejnych dniach. Udokumentowane straty to zaledwie 21 nazwisk. Najpewniej realne straty nie przekroczyły liczby ok. 50 żołnierzy. Szarża nie otworzyła zupełnie drogi na Warszawę, ale zasiała ogromną dozę strachu i pomogła Grupie Operacyjnej Kawalerii, paraliżując niemiecką 1 Dywizję Lekką, która tego dnia nie przeprowadziła już żadnego ataku, dzięki czemu polska kawaleria przeszła do Warszawy nocą bez jakichkolwiek walk powadzonych ze stroną niemiecką. Należy jeszcze wspomnieć, że sama szarża nie miała miejsca pod Wólką Węglową, a w okolicach obecnej Dąbrowy Leśnej. Po szarży ułani zbierali się jeszcze długo na terenie CIWF na Bielanach. W stodole na terenie m. Dąbrówka, na rękach wachm. Rudolfa Zenkenera zmarł ciężko ranny por. Marian Walicki prowadzący szarżę. Wachm. Zenkner wyprowadził natomiast kilku pojmanych ułanów i następnego dnia doprowadził do Warszawy.
Fotografia to zdjęcie, które ukazało się na aukcji pod koniec 2023 r. Jest to autentyczna fotografia wykonana po szarży. Wśród żołnierzy niemieckich stoi ppłk. Ważyński, zastępca dowódcy pułku. Zdjęcie potwierdza kilka relacji, które mówią o tym, że ppłk. Ważyński był widziany w koszu motocykla niemieckiego, wieziony na punkt opatrunkowy.