23/08/2026
Mała inscenizacja w Stefanowie 🤩
Rzeczywistość, której dziś już nie ma. Iluzja dawnych czasów, czyli fotografia przez różowe okulary.
Ludzie kolei, cz. 1
Dyżurny ruchu na stacji w Stefanowie
Pochmurny dzień na klimatycznej stacyjce w Stefanowie, położonej na linii kolejowej nr 359, pomiędzy Wolsztynem a Zbąszyniem. Chwilę wcześniej przez wieś przeszła sroga ulewa, której ślady wciąż można dostrzec na fotografii — błyszczące tory i mokre podkłady.
Na pierwszy rzut oka dzień ten niczym nie różni się od tych, które mogłyby mieć miejsce na niemal każdej lokalnej stacji kolejowej w Polsce w drugiej połowie XX wieku. A może jednak?
Na peronie 1, tuż obok wejścia do nastawni, stoi dyżurny ruchu, który bacznie obserwuje wjeżdżający pociąg osobowy relacji Zbąszynek – Wolsztyn. Perony ziemne, rampa, maszt, urządzenia rogatkowe i naprężacze — to tylko niektóre elementy kolejowego krajobrazu, których rodowód sięga jeszcze czasów, gdy takie obrazki były codziennością. Pociąg prowadzony przez wolsztyński parowóz Pt47-65, wraz ze składem oliwkowych wagonów, wtacza się w perony stacji. Człowiek widoczny na pierwszym planie za chwilę mógłby unieść swoją tarczę, potocznie nazywaną „lizakiem”, dając sygnał nakazu jazdy.
W tym momencie każdy z Państwa mógłby pomyśleć, że autor tego wpisu dosłownie odleciał, a cała scena jest zbyt piękna, by mogła być prawdziwa.
I właściwie byłaby to trafna diagnoza - to po prostu niemal udana iluzja.
Rzeczywistość nie zawsze wygląda jednak tak, jak chcielibyśmy ją zapamiętać. Taka scena w rzeczywistości nie miała miejsca — ale czy cały jej opis jest w stu procentach fałszywy? Bynajmniej. Prawdą jest, że tego dnia przez Stefanowo przejechał pociąg planowy prowadzony przez Pt47-65, a pogoda rzeczywiście nie rozpieszczała. Prawdą jest również to, że większość elementów widocznych na zdjęciu naprawdę znajduje się lub znajdowała się na tej stacji - nieprawdziwy jest natomiast człowiek stojący na peronie.
Dyżurnego ruchu zagrał autor wpisu — Michał Chmielewski. Nigdy nie pracowałem na kolei i nigdy nie byłem dyżurnym ruchu. Mundur, który mam na sobie, nie jest również kompletnym umundurowaniem służbowym — między innymi brakuje w nim pagonów. Fotografii do ideału brakuje więc naprawdę wiele.
Widać na niej także współczesne elementy, które skutecznie zdradzają, że nie cofnęliśmy się w czasie. Na wysokości wagonów dostrzec można nowoczesną tablicę z nazwą miejscowości, a nieco dalej — semafor świetlny. Zabytkowe urządzenia, które przetrwały na stacji, również nie zawsze pełnią już swoje pierwotne funkcje. Kolej się zmienia, modernizuje, a wraz z nią znikają kolejne dawne rozwiązania, zwyczaje i obrazy.
I właśnie dlatego coraz trudniej spotkać takie sceny w ich naturalnym środowisku.
"Gdzie nie gdzie" na terenie naszego kraju wciąż można zobaczyć pracowników kolei w charakterystycznych dla swoich zawodów strojach, jednak coraz częściej podobne obrazy pojawiają się podczas imprez specjalnych, rekonstrukcji czy wydarzeń historycznych.
Ta fotografia jest właśnie czymś takim. Iluzją.
Próbą pokazania świata, który jeszcze nie tak dawno był codziennością, a dziś coraz częściej pozostaje już tylko we wspomnieniach, archiwalnych fotografiach i opowieściach ludzi kolei.
Iluzja dawnych czasów, która była zbyt piękna, aby mogła zaistnieć w obecnej rzeczywistości.
Pt47-65 z pociągiem osobowym nr 77256, relacji Zbąszynek – Wolsztyn, wtacza się w perony stacji Stefanowo, gdzie odbędzie chwilowy postój, zanim wyruszy w dalszą trasę.
Zdjęcie powstało przy współpracy paru osób: Parowozy w obiektywie - Koleje w obiektywie Ignacego Jęczmionki oraz Dawida Salamona.
19.08.2026 r.