20/10/2026
📚 OPTY-mizm, który zostaje
Wczoraj do Muzeum Regionalnego w Świebodzinie przyjechali członkowie Grupa OPTY. Przywieźli ze sobą kroniki i pamiątki, ale szybko stało się jasne, że najważniejsze nie mieści się w żadnym spisie: pół wieku wspólnych historii, troski o siebie i zwyczajnej radości z bycia razem.
Spotkanie rozpoczęło się od filmu z 51. zlotu Grupy OPTY w Kargowej, opatrzonego komentarzem Pana Andrzeja Medyńskiego. Później uczestnicy obejrzeli film o prof. Adamie Grucy, patronie nowego budynku rehabilitacyjnego LCO. Były też słowa o zamykającym się rozdziale i uroczyste podpisanie umowy przekazania kronik.
Grupa OPTY wyrosła z potrzeby ludzi związanych z Lubuskie Centrum Ortopedii im. dr. Lecha Wierusza, by pozostać razem także po zakończeniu leczenia. W historii tej wspólnoty są również trudne doświadczenia zdrowotne i życiowe próby. Tym mocniej zapadały w pamięć uśmiechy, humor i serdeczność, z jakimi jej członkowie opowiadali o wspólnej drodze. To optymizm, który nie udaje, że trudności nie istnieją - pozwala jednak nie dopuścić, by przesłoniły to, co dobre.
Po pięćdziesięciu latach formalna działalność stowarzyszenia dobiega końca, ale więzi pozostają. Było to widać przy wspólnym stole: w ciepłych wspomnieniach, życzliwości i radości ze spotkania.
Do zbiorów muzeum trafiło dziewięć tomów kronik OPTY z lat 1975–2025, albumy fotograficzne oraz kroniki i materiały SKKT związane z LORO. Ręcznie zapisane stronice, fotografie, pocztówki i wycinki zachowały nie tylko daty i miejsca, lecz także ślady ludzi, którzy przez pół wieku chcieli pamiętać - i pamiętali o sobie nawzajem.
Sama nazwa OPTY pochodzi od jachtu Leonida Teligi. A jednak po tym spotkaniu trudno nie usłyszeć w niej także optymizmu - tego, który nie zaprzecza upływowi czasu, lecz pozwala dostrzec, ile dobrego zostaje po wspólnej drodze.
Być może kiedyś kroniki otworzą tę opowieść także przed muzealnymi gośćmi. Dziś wybrzmiała ona w słowach i wspomnieniach tych, którzy współtworzyli ją przez lata.
Muzeum dziękuje członkom Grupy OPTY, a szczególnie Panu Andrzejowi Medyńskiemu, za przekazane pamiątki, zaufanie i spotkanie, które przypomniało, że najpiękniejsze więzi nie kończą się wraz z formalną historią.